Dla tych z was, którzy przyjmują Schronienie po raz pierwszy, będzie to moment, w którym staniecie się buddystami. To po prostu konfirmacja. Choć tak naprawdę wszystkie czujące istoty już są kimś więcej niż buddystami. Wszystkie mają naturę Buddy i w swej istocie, potencjalnie są Buddą. Bycie Buddą to więcej niż bycie buddystą. Ale dopóki istoty nie rozpoznają w sobie posiadanego potencjału, pozostaną zwykłymi czującymi istotami i będą błąkać się po samsarze niemal w nieskończoność. „Niemal”, bo z ostatecznego punktu widzenia każda czująca istota osiągnie Przebudzenie, zatem nikt nie utknie w samsarze na zawsze.

Istotą przyjęcia Schronienia jest uświadomienie sobie, że natura Buddy jest już w nas jako potencjał, który pragniemy rozwinąć. Ruszamy więc w ślad za Buddą Siakjamunim, który osiągnął Wyzwolenie, teraz będące naszym celem. Przyjmujemy Jego nauki za swą ścieżkę, a Jego uczniów za swych przyjaciół, przewodników i towarzyszy na ścieżce do Przebudzenia.

Po co właściwie przyjmujemy Schronienie? Otóż po tej ceremonii oficjalnie staniemy się buddystami. Jeśli ktoś zapyta: „Kim jesteś?”, w pierwszej kolejności odpowiecie: „Jestem człowiekiem”. Na to ta osoba powie: „Wiem. Ale chciałbym się dowiedzieć, coś ty za jeden?” Wówczas możecie odpowiedzieć: „Jestem buddystą”, a ten ktoś będzie zadowolony, bo naprawdę był ciekaw, z kim ma do czynienia, a skoro mu to wyjaśniliście, myśli sobie: „No to teraz wiem, kim on (ona) jest”. I to jest pierwszy powód, dla którego uczestniczymy w tej ceremonii.

Drugi powód jest następujący: W każdym z nas tkwi potencjał wielkiego Wyzwolenia. Co więcej wszystko, co nas otacza, ma w sobie potencjał, by stać się „środkiem i metodą” do osiągnięcia Przebudzenia. Ale w tym procesie, procesie wydobywania z naszej nieoświeconej osoby oświeconego potencjału i osiągania ostatecznego Wyzwolenia, ogromne znaczenie ma Linia Przekazu. Nawet jeśli jesteśmy pewni, że to, co robimy, myślimy i mówimy, i to wszystko, czym się zajmujemy, jest rzeczywiście pełne znaczenia, nawet jeśli wiemy, dokąd te rzeczy nas doprowadzą, to jednak efekt końcowy zależy od tego, czy trzymamy się określonej Linii Przekazu. Dobrze wszak wiemy, że Budda nie był profesorem, naukowcem, matematykiem czy historykiem. I z całą pewnością nie był politykiem! Nauki, które głosił, były przejawem jego Urzeczywistnienia i Wyzwolenia. Nie powstawały tak jak szkolne wypracowanie czy sprawozdanie z naukowych badań. Wykraczają one poza wszelkie możliwe ograniczenia.

I dlatego właśnie Linia Przekazu ma takie znaczenie. Same szlachetne intencje nie wystarczą. Trzeba otrzymać autentyczny przekaz, który jest czymś głębokim i świętym. Linia niesie ze sobą prawdziwe błogosławieństwo. I to jest ten drugi powód, dla którego przyjmujemy Schronienie. Po tym jak Budda Siakjamuni osiągnął Przebudzenie, wszyscy jego uczniowie przyjęli od niego Schronienie. A potem udzielili Schronienia swoim uczniom i tak dalej aż do dziś. Ja sam otrzymałem po raz pierwszy Schronienie od Jego Świątobliwości XVI Gjalłanga Karmapy, kiedy miałem osiemnaście miesięcy. Od tego czasu jestem buddystą. Dzisiaj wy będziecie uczestniczyć w podobnej ceremonii i otrzymacie przekaz, jaki ja kiedyś dostałem. Dzięki temu staniecie się dzierżycielami Linii Schronienia.

A teraz, jeśli chodzi o szczegóły, to jak zapewne wiecie Schronienie przyjmuje się w Buddzie, Dharmie i Sandze. Budda oznacza Buddę Siakjamuniego, który osiągnął Przebudzenie ponad dwa tysiące pięćset lat temu w Indiach. Dharma to jego nauki, rady i zalecenia. A Sanga to ci, którzy otrzymali błogosławieństwo oraz przekaz tych nauk i stosują się do nich – praktykują według wskazówek Buddy, podążają jego śladem.

Przyjmujemy Schronienie w Buddzie jako w ostatecznym celu. (Niektórzy nie lubią słowa „cel”, gdyż uważają je za zbyt dualistyczne. Można użyć innego terminu, jeśli będzie brzmiał lepiej. Ale to będzie tylko różnica w sformułowaniu. Dopóki nie osiągniemy Przebudzenia, jesteśmy dualistyczni, czy używamy takich czy innych słów).

Schronienie w Dharmie oznacza wybór ścieżki. Pragniemy dojść do takiego Przebudzenia, jakie osiągnął Budda. Jeśli chcemy, by w naszym ogrodzie dojrzewały pomarańcze, musimy zasadzić drzewka pomarańczowe. Nie można zasadzić kalafiora i oczekiwać, że obrodzą nam pomarańcze. To się nie zdarzy. Jeśli chcemy osiągnąć Przebudzenie, musimy iść ścieżką Przebudzenia, nagromadzić niezbędną ilość zasług i mądrości. Wówczas rezultatem będzie Wyzwolenie. Dharma to właśnie droga, którą ukazał nam Budda. Przyjmujemy Schronienie w Dharmie, by osiągnąć Przebudzenie.

Schronienie w Buddzie staje się od teraz naszym najwyższym celem, a sam Budda – najwyższym mistrzem. Jest jeszcze jedna rzecz: przyjęcie Schronienia w Buddzie pobudza jednocześnie nasz własny potencjał. Gdybyśmy nie mieli potencjału, by stać się wolni, to próby wyzwolenia się byłyby daremne, bezsensowne, wręcz głupie. Ale w swej naturze jesteśmy Buddą. Każdy z nas nosi w sobie ten najwyższy potencjał Wyzwolenia – całkowitej wolności, Przebudzenia. Dla mnie jest to oczywiste.

Nie przypominam sobie, bym spotkał kogokolwiek, kto byłby w pełni zadowolony z rzeczywistości, kto nie znalazłby absolutnie niczego, na co mógłby się uskarżać. Nikogo takiego nie widziałem. Nie wiem, może wam się to udało. Według mnie najwyższym potencjałem ludzi, a także wszystkich czujących istot jest wolność. I nic nie będzie dla nich wystarczająco dobre, póki nie uzyskają tego ostatecznego, nieograniczonego wyzwolenia, jakim jest stan Przebudzenia. Jestem absolutnie przekonany, że wcześniej nic ich nie usatysfakcjonuje. Będą w nieskończoność błąkać się po samsarze, zawsze niezadowoleni, dopóki nie dotrą do pełnego Przebudzenia. Zgadzacie się ze mną? Nie bardzo? Cóż, na pewno trochę tak, skoro w ogóle tu jesteście.

A zatem nasz najwyższy potencjał to wolność bez granic. To dlatego tak nie lubimy żadnych ograniczeń. Dlatego chcemy być niezależni. Nasze pragnienie wolności jest niewyczerpane! Ponieważ natura nie dała nam skrzydeł, bardzo chcielibyśmy je mieć. Rysujemy ludziki ze skrzydłami, bo tak o tym marzymy. Ale gdybyśmy dostali skrzydła, to jestem pewien, że zaraz wymyślilibyśmy sobie coś innego, co można by jeszcze do nich dodać. Kto wie, może koronę. W każdym razie ja wierzę, że natura Buddy jest tym najwyższym potencjałem Wyzwolenia. Tak to rozumiem i tego nauczam.

Omówiliśmy znaczenie przyjęcia Schronienia w Buddzie i w Dharmie. Przyjmujemy również Schronienie w Sandze, ponieważ same szczere intencje, choćby najlepsze, nie wystarczą. Nawet jeśli szczerze praktykujemy, popełniamy błędy. Choć jesteśmy uczciwi, popełniamy błędy. A zatem ważne jest, by opierać się na autentycznych naukach, na słowach Buddy Siakjamuniego, które nie zostały przeinaczone, które – przekazywane z nauczyciela na ucznia – nie stały się czyimiś subiektywnymi interpretacjami, ale są wierne temu, co mówił Budda. Oczywiście każdy wykład stanowi pewną interpretację, ale jeśli dawany jest przez nauczyciela z Linii Przekazu, to jego sens pozostaje zgodny z Dharmą. Linia Przekazu pochodząca od Buddy Siakjamuniego pozostała formalnie i fizycznie nieprzerwana przez ostatnie dwa tysiące pięćset lat. Dlatego przyjmujemy Schronienie w Sandze. Uczymy się od Sanghi, korzystamy z jej rad i z tego, co nam przekazuje.

Kiedy już przyjmiemy Schronienie, musimy starać się je utrzymywać. Służą temu ślubowania Schronienia. Są one bardzo proste. Naszym najwyższym celem zawsze powinno być wyzwolenie tego, co stanowi nasz najwyższy potencjał, osiągnięcie natury Buddy, pełnego Przebudzenia. Takie zobowiązanie związane jest z przyjęciem Schronienia w Buddzie.

Przyjęcie Schronienia w Dharmie zobowiązuje nas do tego, by unikać wszystkiego, co mogłoby ranić czy krzywdzić nas samych i inne istoty. Powinniśmy starać się, jak tylko potrafimy. Oczywiście bądźmy realistami! Na początku możemy potraktować to zbyt naiwnie i zadręczać się, bowiem nawet postawienie jednego kroku ma swe konsekwencje. Podobnie jak każdy oddech. Z powietrzem wdychamy różne maleńkie żyjątka. Depczemy po naszym synu czy córce, ojcu i matce, dziadkach albo wnukach. Cała ziemia pełna jest czujących istot: wielkich i małych, dających się dostrzec i niewidzialnych. Nie powinniśmy jednak mieszać prawdy względnej z ostateczną. Nie zamartwiajmy się, ale próbujmy postępować najlepiej, jak potrafimy i nie czyńmy tego, co niepotrzebne nam ani innym. Starajmy się być uważni i w pełni świadomi tego, co mówimy, robimy i myślimy. Z myśleniem jest najtrudniej, tutaj więc zostawmy sobie trochę więcej swobody. Ale możemy popracować nad tym, co robimy i mówimy. Takie jest więc zobowiązanie w związku z przyjęciem Schronienia w Dharmie.

Przyjęcie Schronienia w Sandze zobowiązuje nas do starań, by być przyjaźnie nastawionymi wobec innych istot i dawać dobry przykład tym, którzy są w jakiś sposób z nami związani. Unikajmy tych, którzy wykonują bardzo negatywne działania, dopóki nie będziemy pewni, że możemy im pomóc, nie dostając się przy tym pod ich zły wpływ. Módlmy się za nich, ale fizycznie trzymajmy się na odległość. Dopiero gdy będziemy pewni, że ci ludzie nie są w stanie źle na nas wpłynąć, my natomiast mamy szansę zmienić ich na lepsze, wówczas możemy się do nich zbliżyć. Ten rodzaj uważności i bycia świadomym sytuacji jest naszym zobowiązaniem, gdy przyjmujemy Schronienie w Sandze.

Wszystko to można podsumować tak: starajmy się z całych sił zrobić jak najlepszy użytek z naszego cennego ludzkiego życia i sprawić, by było dobre i pełne znaczenia; za wszelką cenę próbujmy uczynić wszystko, by osiągnąć pełne Wyzwolenie – stan Przebudzenia. To jest, jak sądzę, prosta metoda utrzymywania ślubowań Schronienia.

Kiedy mówię o dążeniu do Przebudzenia, ludzie myślą o bardzo różnych rzeczach. Chciałbym przedstawić wam swoje spojrzenie na tę sprawę. Otóż jeśli do końca obecnego życia zmienię się na lepsze powiedzmy o jeden procent, to mam szansę w ciągu stu żywotów zostać Buddą. Dla mnie to fantastyczna perspektywa – w ciągu stu żywotów zostanę Buddą! Ale ten jeden procent poprawy nie dotyczy pojedynczej cechy – dotyczy wszystkiego. To znaczy, że mam spore ambicje, skoro uważam taką przemianę za możliwą. Takie widzę dla siebie perspektywy doskonalenia się w tym życiu i myślę, że każdy z was także powinien wyraźnie zdać sobie sprawę z tego, co jest w stanie osiągnąć w obecnym wcieleniu, powinien określić kierunek swego rozwoju i mieć jasno zarysowane, realne dążenia i źródła natchnienia – na tym polega prawdziwa dojrzałość.

Należałoby podjąć w związku z tym szczere, jasno określone i stanowcze zobowiązanie. Ale z drugiej strony nasze modlitwy powinny być nieograniczone. Nigdy nie powiem: „Obym w tym życiu stał się lepszy o jeden procent”. Będę się modlił: „…obym został wyzwolony właśnie teraz, obym został wyzwolony właśnie na tym miejscu, obym został wyzwolony właśnie w czasie tej sesji.” Bo to jest modlitwa, prośba o błogosławieństwo i inspirację. Skoro istnieje taka możliwość, że osiągnięcie autentycznego Przebudzenia zabiera komuś mniej niż sekundę, to módlmy się, aby tak się akurat złożyło, że i nam się to przydarzy. Mówimy także: „Obym osiągnął Przebudzenie i każdą czującą istotę doprowadził do tego stanu”. Powtarzamy te słowa i jesteśmy przekonani, że tak się stanie. Ale jednocześnie musimy być świadomi, że prawdziwa dojrzałość nie pojawia się tak ot, przypadkiem czy na skutek jakiejś omyłki. Żadna istota nie została wyzwolona przez pomyłkę. Tak więc, jak widzimy, do wszystkiego można podejść na dwa sposoby, patrząc z ostatecznego lub relatywnego punktu widzenia.

Kiedy już przyjmiecie Schronienie, postarajcie się jak najlepiej tę sytuację wykorzystać. Sprawcie, by miało to dla waszego życia rzeczywiście jakieś znaczenie. Powinniście wysoko cenić ślubowanie, które za chwilę otrzymacie, i utrzymywać je. To podstawowe zobowiązanie należy traktować naprawdę z całą odpowiedzialnością. Ale jednocześnie powinno się przyjmować je z radością. Czasem, gdy ludzie słyszą o zobowiązaniach i ślubowaniach, zdarza się, że czują się przygnębieni. Nie o to chodzi. Powinniście czuć się szczęśliwi i uhonorowani! Uczestniczenie w tej ceremonii winno podnosić was na duchu, uskrzydlać. To ważne, żebyście mieli takie właśnie pozytywne nastawienie w chwili, gdy będziecie przyjmować Schronienie.

Jego Eminencja XII Tai Situ Rinpocze w wielu swoich poprzednich inkarnacjach był dzierżycielem Nauk Linii Karma Kamtsang. Również i w obecnej inkarnacji należał do najbliższych uczniów Jego Świątobliwości XVI Gjalłanga Karmapy. To Jemu powierzył Karmapa list-przepowiednię dotyczącą swej kolejnej inkarnacji i w liście tym wskazał na Tai Situpę jako swego głównego mistrza, a tym samym dzierżyciela Linii.

Tai Situ Rinpocze dzięki swym licznym podróżom dogłębnie poznał warunki życia na Zachodzie i problemy nurtujące nasze społeczeństwa. Dzięki temu jest w stanie w sposób niesłychanie bezpośredni i przystępny przybliżać nam tradycyjne nauki buddyjskie. Prezentowany tu wykład Rinpocze wygłosił w Woodstock [USA] przed ceremonią udzielenia Schronienia w grudniu 1994 roku.

Źródło: benchen.org.pl