Poniżej publikujemy fragment wykładu Jej Eminencji Dzietsyn Khandro Rinpocze, wygłoszonego wyjątkowo deszczową wiosną 2010 roku w Centrum Bencien Karma Kamtzang w Grabniku.

W ostatnich czasach nasze stosunki z naturą i środowiskiem naturalnym stały się niezwykle mało stabilne. Kiedy szykowałam się tym razem do podróży do Polski, zastanawiałam się, czy z powodu ostatnich powodzi, jakie nawiedziły wasz kraj, nie będę zmuszona przypłynąć tutaj łodzią. Na szczęście okazało się, że łódź nie była potrzebna. Tego typu rzeczy, jak powodzie i inne gwałtowne zjawiska naturalne, nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie, wyraźnie wskazują, że natura chce nam zwrócić uwagę na to, jaki jest nasz stosunek do innych ludzi i do środowiska naturalnego. Tego typu sytuacje wynikają często z faktu, że obecnie ludzie są niezwykle zajęci. I dlatego najczęściej nie mają czasu, aby usiąść i uważnie zastanowić się na konsekwencjami swoich czynów. Z punktu widzenia Nauk Dharmy tego typu sytuacje wskazują na to, że brakuje nam zasługi, brakuje nam świadomości zasługi i brakuje nam czynów, które wytwarzają zasługę. Egoizm i egocentryzm to pojęcia, które osoby praktykujące buddyzm powinny łatwo zrozumieć. Kiedy egoizm i egocentryzm kieruje wszystkimi naszymi czynami, nie tworzymy zasługi.

Można to porównać do sytuacji, w której straciłeś pracę, nie masz dochodów i żyjesz na kredyt. Kiedy żyjesz na kredyt, pewnego dnia wyczerpujesz wszystkie środki i musisz spłacić dług. Jedyną rzeczą, jaką możesz wtedy zrobić, to ogłosić bankructwo. Właśnie taka sytuacja jest wytwarzana przez wszystkich ludzi na świecie i to jest to, co się dzieje w chwili obecnej na ziemi. Czujemy brak równowagi, zwłaszcza w stosunkach z naturą i środowiskiem naturalnym.

Rozpatrując tę kwestię z punktu widzenia nauk, jest wiele sposobów naprawiania takiego poczucia utraty zasługi lub braku zasługi. Każdy może rozwinąć w sobie świadomość zasługi i pilnie, z dobrymi intencjami pracować nad swoim zachowaniem tak, aby zwiększyć ilość wykonywanych dobrych czynów ciała, mowy i umysłu. W ten sposób stwarzamy prawość, dobroć i prawdziwie pomagamy innym ludziom. Przez taką postawę i czyny obdarzamy innych współczuciem i wspaniałomyślnością.

Budowanie świątyń, budowanie stup to także bardzo szczytne sposoby, aby zminimalizować brak zasługi. Jednak jest jeden, niezwykle skuteczny sposób naprawiania braku zasługi: modlitwa. Tak więc, kiedy sangha zbiera się razem, aby modlić się o pokój na świecie, o szczęście i dobrobyt dla innych, o naprawę zniszczonej ziemi i po to, by zbierać zasługę, pomaga w ten sposób uzdrowić i naprawić niektóre ze szkód, które my – ludzkość – wyrządziliśmy. Jest to niezwykle silna metoda, którą sangha może zastosować. Tradycja wspólnej modlitwy jest utrzymywana od setek lat na Wschodzie, a teraz – dzięki inicjatywie Lamy Rinczena i przewodnictwu naszych Duchowych Nauczycieli – modlitwy te odbędą się w Polsce. Uważam, że to jest wspaniała rzecz! Myślę, że to wydarzenie zainspiruje wszystkich praktykujących, aby przyłączyć się do tej wspólnej modlitwy i praktykować razem. Nie znam dobrze Polski i nie wiem, czy rozumiecie, co to znaczy siła modlitwy. Być może wiecie, co to znaczy i nie macie z tym problemu. Ale dla wielu osób na Zachodzie określenie „siła modlitwy” jest nowym pojęciem. Odnoszę wrażenie, że oni to rozumieją i jednocześnie nie chcą tego zrozumieć.

Przez wiele lat próbowałam wytłumaczyć, jaka siła leży w dźwięku, w modlitwie, w wyrażaniu życzeń. Mimo to zawsze byli ludzie, do których żadne słowa nie docierały i którzy tego nie rozumieli. Więc kiedy już wszystkie sposoby i wszystkie porównania zawodziły, to mimo tego, iż nie jest to zbyt elegancka forma tłumaczenia, przedstawiałam to zagadnienie w następujący sposób: czy wiecie i czy macie świadomość, jaką moc mają plotki? To wam daje jakiś punkt odniesienia, co słowa, modlitwy, dźwięki mogą zrobić. Energie, subtelne energie – energie w sensie czegoś co nie ma formy, lecz jest raczej wyrażaniem jakościowym, czymś co możemy nazwać energią wyrażaną albo siłą subtelnej energii – to coś, co należy dostrzec i zrozumieć. Oczywiście mamy pozytywne i negatywne formy energii. Skoro łatwo możemy zaobserwować i zrozumieć te negatywne, jak plotka czy obgadywanie, potrafimy także pojąć, co może zostać przez nie stworzone. Negatywne energie kreują w przestrzeni pewien rodzaj odbicia, które jest odczuwalne przez wszystkich, mimo tego, że nie ma konkretnych dowodów na jego istnienie. Jeżeli spojrzymy na to z drugiej strony, to pozytywne działania, takie jak zbiorowe modlitwy lub zbiorowe wyrażanie dobrych życzeń, w ten sam sposób wytworzą niezwykle silną pozytywną energię. Z punktu widzenia nauk buddyjskich łatwo jest nam – buddystom – zrozumieć, co niesie za sobą posianie nasiona karmy, które ma w sobie wielką moc tworzenia dobrych konsekwencji. Tak więc przemiana karmy, a zwłaszcza karmy zbiorowej, poprzez wysiłki jednostki połączone z wysiłkami całej społeczności, ma moc przemiany zbiorowego uwarunkowania.

Oczywiście karma oznacza przyczynę. Przyczyny mają niezwykłą moc, ponieważ to one definiują doświadczenia, przez które będziemy przechodzić. Ale karma i przyczyny zależą od uwarunkowań lub aktu tworzenia. Z punktu widzenia buddysty karma nie jest przeznaczeniem w tym sensie, że jest uzależniona od warunków. Byłaby niezmiennym przeznaczeniem, gdyby była niezależna, poza uwarunkowaniami. Zatem skoro karma zależy od warunków, to z punktu widzenia buddysty, zmieniając uwarunkowania możemy zmieniać karmę.

Nasze ciała, nasze umysły i nasza mowa to podstawowe elementy, od których zależy nasza karma. Wszystko to co tworzymy, uwarunkowania, o których mówimy, są całkowicie zdominowane przez ciało, mowę i umysł. W chwili, kiedy wykazujemy znaczne wysiłki, aby przekształcić nasze ciała, naszą mowę i nasze umysły w kierunku pozytywnych uwarunkowań, wówczas te dobre warunki stają się siłą napędową naszej karmy. Jeżeli karma byłaby samochodem, to warunki byłyby kierowcą. Ale pojedyncze ciało, pojedyncza mowa i pojedynczy umysł, bez względu na to, jak mocno próbowałyby pracować nad sobą, mogą nie mieć wystarczającej mocy, aby zmienić wszystkie uwarunkowania, które mają moc przekształcenia karmy. Dlatego ważne jest, aby wspólnie, zbiorową siłą wytwarzać większą moc i w ten sposób skuteczniej przemieniać warunki i karmę, której wszyscy doświadczamy.

W pojedynkę niewiele możemy zdziałać, nie będąc zaraz przytłoczonym tym wszystkim, co się wydarza. My, buddyści nazywamy to karmą i skutkami. Jednakże zbiorowo można to zmienić. Tak więc koncept Mynlam, idea, aby spotkać się i wspólnie modlić, jest cudownym przedsięwzięciem! Jest to wydarzenie niezwykle pożyteczne zwłaszcza w takich czasach, jak dzisiejsze. Nie powinniście patrzeć na to, jak na kolejny „kurs”. Chodzi tu raczej o naszą odpowiedzialność, nas – rasy ludzkiej. Odpowiedzialność, która ma wpływ na uwarunkowania egzystencjalne. To bardzo ważne, aby to zrozumieć. Zwłaszcza dla buddystów, którzy praktykują od wielu lat.

Tłumaczył Michał Łojewski

Źródło: benchen.org.pl