Zacznijmy od przeglądu porannych informacji. Dzisiaj na przykład serwisy przekazały wiadomość o tragicznej śmierci 40 uchodźców zamkniętych w pozostawionej na autostradzie furgonetce. Wcześniej zaś dowiedzieliśmy się o zatonięciu statku przewożącego uciekinierów z Syrii do Europy. Nikt nie ocalał, a morze wciąż wyrzuca na brzeg ich martwe ciała. Kiedy docierają do nas takie wiadomości, nie wystarczy powiedzieć: Biedni ludzie, jak mi ich szkoda. Spróbujmy raczej odnaleźć w sobie szczere współczucie, naturalny odruch chęci pomocy. Innymi słowy pytajmy samych siebie – Czy mogę coś dla nich zrobić? Prawdziwe współczucie nie ogranicza się do życzenia ustania cierpienia. Jest ono raczej zobowiązaniem do usuwania cierpienia istot, osobistym zaangażowaniem w stylu: To właśnie ja sprawię, że inni przestaną cierpieć.

Życie Europejczyków jest względnie wygodne i dostatnie. W porównaniu z innymi częściami świata, żyje się tu dość łatwo. Jednak poczucie komfortu trochę przeszkadza nam wczuć się w ból innych ludzi. Trudno nam sobie nawet wyobrazić ich cierpienie. Natomiast rozwijanie szczerego współczucia polega na usuwaniu barier oddzielających nas od ludzi. To nie jest tak, że ktoś, komu się dobrze dzieje, okazuje współczucie wobec kogoś, kto wpadł w tarapaty. Prawdziwe współczucie wymaga od nas całkowitego utożsamienia się z cierpiącą istotą. Jej cierpienie staje się naszym cierpieniem, w pełni się z nią łączymy, stajemy się jednością. Takie współczucie wykracza poza dualistyczny podział na dającego i przyjmującego, współczującego i obiekt współczucia.

Jeśli zatem chcemy rozwinąć współczucie wobec uchodźców, na przykład ofiar wspomnianych tragedii, nie możemy wychodzić z założenia, że my jesteśmy w pełni wartościowymi obywatelami Europy, a oni tylko uchodźcami. Spróbujmy raczej wyobrazić sobie, że my także jesteśmy uchodźcami. Łatwiej będzie nam wówczas stworzyć z nimi emocjonalną więź, wyobrazić sobie ich ból i cierpienie, nawet poczuć ten ból.

Ostatnimi czasy łatwo jest dostrzec współzależność wszystkiego, co się na świecie wydarza. Teraz na przykład widzimy, że niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie bezpośrednio wpływa na życie w Europie. To oczywisty przykład współzależności. Rozumiemy, że każde wydarzenie w jakiś sposób wpływa na resztę świata, wszyscy zależymy od siebie wzajemnie. Pozostaje jednak pytanie – kto jest za to odpowiedzialny? Jak można przyjąć na siebie odpowiedzialność za taki układ zdarzeń? Tego rodzaju poczucie odpowiedzialność jest dla wielu zbyt trudne do przyjęcia. Nie chcą go i nie są gotowi, by je zaakceptować. Boją się związanego z nim ryzyka. W takich okolicznościach współczucie zaczyna się kojarzyć z nadmiernym ciężarem, wielką presją i stresem. Prawdziwe współczucie jednak nie musi się z tym wiązać. Nasza współzależność nie musi być ciężarem. Jest raczej źródłem odwagi i siły. Współczucie samo w sobie jest właśnie głównym składnikiem prawdziwej odwagi i siły. Jego moc przemienia ciężar i dyskomfort związane ze współzależnością w źródło wielkiej inspiracji.

Udzielę wam teraz instrukcji do medytacji Czenrezika, Szlachetnego Awalokiteśwary. Jak wspomniałem wcześniej, istnieje wiele rodzajów abhiszek, inicjacji. Jedną z nich jest na przykład dzie nang, błogosławieństwo przyzwolenia, są też różne formy wielkich, ceremonialnych abhiszek, w których mieści się przekaz mądrości i wiele innych podkategorii. Teraz chcę wam udzielić przekazu medytacji, gom lung, Czenrezika, który również jest rodzajem abhiszeki. Sadhana, której ten przekaz dotyczy nazywana jest „Praktyką Wielkiego Współczującego, przynoszącą istotom niezmierzony pożytek“ (patrz: Kagju Mynlam: modlitwy i rytuały), którą skomponował wielki mistrz, tybetański siddha, Thangtong Gjalpo.

Thangtong Gjalpo był siddhą jedynym w swoim rodzaju. Powiadają, że żył bardzo długo, ponad 120 lat. Uważa się zatem, że osiągnął siddhi długiego życia. Był on wielkim aktywistą społecznym. W owym czasie bardzo niewiele mostów łączyło różne brzegi wielkich tybetańskich rzek, co niezwykle utrudniało komunikację i transport. Thangtong Gjalpo postawił wiele nowych mostów, czym zyskał sobie miano Siddhy od Mostów lub Mistrza Żelaznych Mostów. Wykonał również wielką pracę na rzecz Dharmy. Założył własną linię przekazu, nazywaną Tradycją Żelaznych Mostów, która później kwitła zarówno w Tybecie, jak i w Butanie.

Przechodząc do przekazu – zaczynamy od udawania się po Schronienie i rozbudzanie bodhiczitty. W tym miejscu najczęściej recytuje się słynną strofę, która spełnia obie te funkcje: schronienia i bodhiczitty. Tradycyjnie od tej strofy rozpoczynamy praktykę Czenrezika, aczkolwiek sadhana należąca do tradycji Żelaznych Mostów zawiera inne wersy, jeżeli je znacie, możecie również je recytować.

Przekaz medytacji nie polega jednak jedynie na recytacji słów. Należy go wesprzeć wizualizacją. Zatem gdy ja będę czytał tekst, powtarzajcie go za mną i wyobrażajcie sobie każdy jego element. Jak już powiedziałem, pierwszym z nich jest udawanie się po Schronienie i w tym celu przed nami na niebie pojawia się tak zwane Pole Zasługi, czy też Pole Schronienia. Ci z was, którzy wykonywali tę wizualizację w przeszłości, mogą po prostu przywołać ją z pamięci. Jeśli zaś wykonujecie ją po raz pierwszy, wyobrażajcie sobie, że przed wami znajdują się wszystkie Klejnoty Schronienia: wszyscy Guru, Buddhowie, Dharma, Sangha, Jidamy, Dakinie i pozostali. Stwórzcie w wyobraźni ich obraz tak dobrze jak potraficie. W nich wszystkich przyjmujemy Schronienie i przed nimi ślubujemy rozwijać bodhiczittę. Przeczytam teraz ten fragment sadhany a wy skupcie się na wizualizacji:

W najwyższych: Buddzie, Dharmie i Sandze,
aż do osiągnięcia Przebudzenia, przyjmujemy Schronienie.
Dzięki zasłudze praktykowania szczodrości i innych paramit,
obym osiągnął(ęła) Stan Buddhy i był(a) źródłem pożytku dla istot.

Bodhiczitta oznacza pragnienie i zamiar doprowadzenia wszystkich istot do Przebudzenia, do pełnego, niezmiennego szczęścia. W tym wypadku taka właśnie intencja powinna towarzyszyć praktyce Czenrezika. Pojawia się on ponad naszą głową oraz ponad głową każdej istoty w całej przestrzeni, która właśnie wraz z nami przyjęła Schronienie. Początkującym polecam jednak wizualizować Czenrezika tylko ponad swoją głową – żeby nadmiernie nie komplikować medytacji. Tworzenie jasnego i szczegółowego obrazu Jidama ponad głową wszystkich istot byłoby zbyt trudne. Pamiętajmy jednak, że Czenrezik pojawia się nad nami wszystkimi.

Zaczynamy od obrazu białego lotosu, który symbolizuje wyrzeczenie, pragnienie wolności. Na nim zaś pojawia się dysk księżyca, który reprezentuje względną boddhiczittę. Na dysku księżyca siedzi Szlachetny, Doskonały Czteroramienny Czenrezik. Ozdabiają go jedwabne szaty i klejnoty.

Niektórzy przywiązują wielką wagę do każdego szczegółu wyobrażanego obrazu, nie zastanawiając się nawet nad znaczeniem tych atrybutów. Taki sposób wizualizacji jest niezwykle trudny. A przecież znaczenie jest dużo bardziej istotne od formy. Na nim się skupmy. Wizualizowany ponad głową Czenrezik to nie tylko postać o określonym kształcie i kolorze. To przede wszystkim zogniskowana energia współczucia wszystkich Buddhów a ponadto odbicie współczucia naszego Guru. Czenrezik jest zatem nieoddzielny od naszego Guru i uosabia wszystkie Klejnoty Schronienia, wszystkich Buddhów i Bodhisatwów. Energia połączonego współczucia ich wszystkich przybiera formę Czenrezika.

Skoro Czenrezik skupia w sobie całe współczucie Buddhów i Bodhisattwów, mamy do czynienia z energią ogromnej mocy, która promienieje wielobarwnym światłem. Niczym promienie słońca, które pokonują miliony kilometrów, by dotrzeć do ziemi, potężne światło miłości i współczucia wypływa z Czenrezika, by dotrzeć do wszystkich istot. Jeśli skoncentrujemy się na tej myśli, nasze serce z pewnością nie pozostanie niewzruszone. Ona może doprowadzić do pewnej przemiany naszej postawy. Wykonując praktykę Czenrezika w oparciu o to wzruszenie, mamy szansę rozwinąć prawdziwe, żywe współczucie. Takie podejście do praktyki jest dużo lepsze od drobiazgowego wizualizowania detali, przydatnego bardziej malarzom i twórcom posągów. Nie twórzmy więc ponad głową rzeźby. Zamiast tego spróbujmy połączyć się z żywą energią współczucia.

Recytując dalej tekst nie musimy składać dłoni jak do modlitwy. Medytujmy zatem:

Na szczycie głowy, mojej oraz wszystkich istot wypełniających przestrzeń,
na białym lotosie i dysku księżyca znajduje się sylaba ཧྲཱིཿ(HRI).
Z niej powstaje Szlachetny Awalokiteśwara.
Jest świetlistobiały i promienieje pięciobarwnym światłem.
Przystojny i uśmiechnięty, jego oczy są pełne współczucia.
Ma cztery ręce: dłonie dwóch pierwszych ułożone w geście modlitwy,
pozostałe dwie trzymają kryształową malę i biały lotos.
Ozdabiają go jedwabie i klejnoty, a pierś zakrywa skóra łani.
Szczyt jego głowy wieńczy Amitabha.
Siedzi w pozycji wadżry.
Jego plecy wspiera nieskazitelny księżyc.
Uosabia wszystkie obiekty Schronienia.

Kolejną częścią sadhany jest modlitwa do Czenrezika w swojej najkrótszej formie. Inną znaną modlitwą, którą można w tym miejscu recytować, skomponował Bhikszu Pema Karpo – poprzednia inkarnacja Thangtonga Gjalpo. Modlitwa ta była też główną praktyką Thangtonga Gjalpo, więc jeżeli w przyszłości będziecie mieć nieco więcej czasu, recytujcie tę wersję, ale dzisiaj poprzestaniemy na krótszej.

Więc ponownie przywołujemy w wyobraźni postać siedzącego ponad naszą głową Czenrezika – uosobienie współczucia wszystkich Buddhów – i na tej właściwości głównie się koncentrujemy. To nie jest żadna osoba ani nawet bóstwo, tylko reprezentowana przez niego właściwość. Wyobraźmy sobie, że wielkie współczucie jest teraz obecne tuż ponad nami i szczególnie podczas recytacji słów modlitwy wzbudźmy w sobie wielki zachwyt i uznanie. Niech to współczucie napełnia nas radością. Teraz tylko o nim myślimy i do niego dążymy. Podczas modlitwy można złożyć dłonie. Powtarzamy trzykrotnie:

Spowity bielą, niesplamiony błędami,
doskonały Buddho, ozdabiający mą głowę,
spoglądasz na wszystkie istoty ze współczuciem.
Avalokito, pokłon Tobie składamy.

Pod wpływem tej modlitwy do Wielkiego Współczucia wszystkich Buddhów oraz za sprawą radości i entuzjazmu, jaki w sobie wzbudziliśmy, z ciała Czenrezika zaczyna wypływać pięciobarwne światło, silniejsze niż do tej pory, które przenika wszystkie światy dziesięciu kierunków, oczyszczając ich mieszkańców i otoczenie. Usuwa wszelkie potencjalne katastrofy, zanieczyszczenie środowiska, wszystko, co wywołuje choroby i inne zagrożenia. Zaś przenikając istoty, usuwa ich wewnętrzne źródła cierpienia, wprowadzając je w doświadczenie Ciała, Mowy i Umysłu Czenrezika.

W odpowiedzi na tę pełną skupienia modlitwę
z ciała Szlachetnego wypływa strumień światła,
który oczyszcza splamienia karmy i świadomości.
Zewnętrzny świat staje się czystą krainą Sukhavati.
Ciało, mowa i umysł zamieszkujących ją istot
stają się Ciałem, Mową i Umysłem Avalokity.
Zjawiska, dźwięki i świadomość stają się nieoddzielne od pustości.

Teraz następuje recytacja sześciosylabowej mantry Czenrezika. Istnieje wiele wyjaśnień dotyczących znaczenia tej mantry, ale ponieważ zostało nam niewiele czasu, pamiętajcie tylko, że każda z jej sylab odpowiada wyzwalaniu istot z jednego z sześciu światów samsary.

Om Mani Padme Hung

Po wyrecytowaniu tylu mantr, na ile pozwala nam czas, Czenrezik stapia się z nami, wypełniając całe nasze ciało. Każda komórka doświadcza przemiany. Nasze ciało, mowa i umysł stają się jednym z przebudzonym Ciałem, Mową i Umysłem Czenrezika. Niczym woda przelana do wody, stają się jednym ze współczuciem wszystkich Buddhów.

Fizyczne ciało, moje i wszystkich innych, jest ciałem Szlachetnego.
Dźwięki są melodią sześciu sylab.
Myśli wyłaniają się z przestrzeni pierwotnej mądrości.

Ostatnim elementem praktyki jest dedykacja zasługi i życzenia. Myślimy tak: Dzięki tej zasłudze, dzięki korzeniom dobra jakie teraz powstały, oby wszystkie istoty osiągnęły poziom Szlachetnego Czenrezika. I recytujemy ostatnie słowa sadhany:

Dzięki tej zasłudze, obyśmy szybko
urzeczywistnili naturę Awalokiteśwary
i doprowadzili do tego poziomu
wszystkie bez wyjątku istoty.

Na tym kończy się przekaz instrukcji do praktyki Czenrezika. Zaśpiewajmy razem modlitwę o to, by wszystkie istoty po śmierci odrodziły się w czystej krainie Sukhawati.

Źródło: 17karmapa.pl