Pyt.: Na początku Rinpocze mówił, że wszystko jest iluzją, a dzisiaj dowiedziałem się, że powinniśmy umieć rozróżnić pomiędzy tym co jest, a tym, co nie jest iluzją. Jak mam to rozumieć?

Odp.: Są dwie prawdy: względna i ostateczna. To, czego doświadczamy w tej chwili, co się nam jawi pod postacią zjawisk, jest prawdą względną. Natomiast prawda ostateczna jest nie tylko tym, co nam się wydaje, że jest, ale jest tym, co jest naprawdę, jest istotą tego, co jest. Ważne jest to, że prawda względna i ostateczna są nierozdzielne. W istocie cały świat, wszystkie zjawiska, posiadają dwa aspekty – pustkę i świetlistość. Ponieważ jednym z aspektów świata jest świetlistość, dlatego możliwe jest powstawanie względnego przejawiania się prawdy. Ponieważ w swej naturze cały świat jest również pusty, dlatego nie istnieje on w sposób rzeczywisty. Iluzja polega na tym, że obie te prawdy są z sobą nierozdzielnie związane, że rzeczywistość posiada równocześnie oba te aspekty. Iluzja polega więc na tym, że to co jawi się jako świat względny, traktujemy jako coś rzeczywistego Gdzieś po drodze zatraciliśmy świadomość ostatecznej prawdy zjawisk. Nawet jeśli w jakiś sposób uda nam się zrozumieć znaczenie prawdy ostatecznej o naturze wszystkich rzeczy, to w dalszym ciągu czynimy rozróżnienie pomiędzy prawdą względną a ostateczną. To rozróżnienie jest iluzją, o której była mowa.

Rozumienie iluzji można wyjaśnić jeszcze inaczej; mianowicie, że nic nie istnieje w sposób samoistny, niezależny od czegoś innego. Jeśli np. przyjrzymy się jakiemuś przedmiotowi istniejącemu w sposób względny, tak jak obecnie doświadczamy całego świata, to jeśli przeanalizujemy go, stwierdzimy, że składa się z bardzo wielu części składowych, które razem sprawiają, że jest on taki, jaki jest. Nie widzimy tych poszczególnych części i uważamy, że dany przedmiot jest całością, czymś jednym. Jeśli jednak uważnie przeanalizujemy to, czemu się przyglądamy, dojdziemy do wniosku, że jako całość nie istnieje on w sposób niezależny, ale że zależy od tego, z czego się składa I to jest podstawowa prawda nauk buddyjskich; mówi ona, że nic nie istnieje w sposób samoistny. Na tym polega iluzja. Jeśli np. patrzymy na filiżankę, to dla każdego jest oczywiste, że jest to jedna filiżanka, ale jeśli się zastanowimy, to dojdziemy do wniosku, że słowo „filiżanka” jest tylko nazwą dla czegoś, co stworzył umysł, a sama filiżanka w istocie nie istnieje. Jest to tylko pojęcie stworzone przez umysł dla pewnej zbiorowości, czegoś, co w tej chwili widzimy jako filiżankę. Jeśli spojrzymy na nią z punktu widzenia tego, co się składa na filiżankę, to dojdziemy do wniosku, że składa się z wielu różnych elementów. Aby mogła ona zaistnieć, musiały się zebrać różne składniki; w ostatecznym sensie nie ma więc czegoś takiego jak filiżanka. Ulegamy złudzeniu, ponieważ uważamy, że ona naprawdę jest. Z absolutnego punktu widzenia nic takiego, jak filiżanka nie istnieje, ale na poziomie względnym możemy temu czemuś nadać nazwę filiżanki i będzie to odpowiadało rzeczywistości. Nierozdzielność prawdy względnej i ostatecznej wyraża się tym, że z jednej strony dana rzecz istnieje, a z drugiej strony nie istnieje.

Z broszurki „Deszcz nektaru wyzwolenia”, Poznań 1987.

Źródło: buddyzm.edu.pl

Dziamgon Kongtrul Rinpocze Karma Lodro Czieki Sendzie (1954-1992) był trzecią inkarnacją słynnego mistrza tybetańskiego z XIX wieku – Dziamgona Kongtrula Lodro Taje. Był jednym z czterech głównych regentów szkoły karma kagyu. Zginął w wypadku samochodowym w wieku trzydziestu dziewięciu lat.