Kluczowym aspektem każdej działalności społecznej jest motywacja. Zdarza się, że inspiracją do działania stają się przeróżne emocje, takie jak złość czy poczucie winy.

Pamiętajmy jednak, że działalność społeczna skierowana jest głównie na osiągnięcie określonego celu – po to się w nią angażujemy. Zaangażowanie to nie przyniesie jednak oczekiwanych rezultatów, jeśli do całej sprawy podejdziemy z arogancją i dumą, uważając się za kogoś lepszego od innych.

W zależności od charakteru problemu, który chcemy rozwiązać, nasza społeczna praca może przybierać różnorodne formy. Czasami najlepiej nagłośnić problem, przenieść go na forum publiczne i odważnie o nim opowiadać. Jednak innym razem ciche i nieco bardziej prywatne, ale kierowane współczuciem działanie może przynieść dużo lepsze efekty.

Posłużę się przykładem równouprawnienia płci. Wielu zachodnich aktywistów i aktywistek głośno krzyczy na społeczności Azji czy bliskiego Wschodu: U nas już od dawna panuje równouprawnienie płci, a u was nie. Nasza kultura jest zatem bardziej postępowa i bardziej zaawansowana w rozwoju niż wasza. My lepiej się na tym znamy, powinniście więc porzucić swoje zwyczaje i robić wszystko tak jak my.

Z oczywistych powodów tego rodzaju podejście może sprowokować jeszcze większy upór i jeszcze więcej konfliktów. W takich sytuacjach ten drugi – cichszy, łagodny ale pełen otwartości sposób działania – przyniósłby lepsze rezultaty.

Czasami tak mocno angażujemy się w sprawę, że bardziej skupiamy się na swoich emocjach niż na celu pracy. Musimy pamiętać, że najważniejszą rzeczą jest znalezienie dobrego rozwiązania problemu, jakim się zajmujemy. Nasze emocje są drugorzędne.

Odpowiedź na jedno z pytań zadanych J.Ś. Karmapie przez uczestników wykładu na Uniwersytecie Princeton 1 kwietnia 2015 r. Przekład: BS

Źródło: 17karmapa.pl