Kiedy sprawy nie układają się po naszej myśli ciężko jest zaakceptować to, co się pojawia. Kiedy nie jesteśmy gotowi na akceptację, znajdujemy się pod całkowitym wpływem ego. Ego to problem. Czasami jest bardzo rozpieszczone, jak dziecko, które bez przerwy wpada w złość. Czasami ego nie akceptuje tego, gdzie się obecnie znajdujemy. Czasami nie akceptuje tego kim jesteśmy. Czasami nie akceptuje tego, co się wydarza. Wiec co z tym zrobić? Nie możemy nic zrobić.

Czasami ego nie akceptuje faktu, że niebo jest niebieskie i nic z tym nie możemy zrobić. Rozumiecie? Czasami ego nie akceptuje tego, że żyjemy na planecie nawiedzanej prze klęski żywiołowe, trzęsienia ziemi, powodzie i inne katastrofy. Wszystko co możemy zrobić, to zaakceptować to i uczyć się płynąć z rzeką zdarzeń. Kiedy zaakceptujemy to, co się wydarza, będziemy w stanie pokochać wszystko i wszystkich. Jeśli nie możemy zaakceptować nawet jednej rzeczy na tym świecie, w jaki sposób możemy rozwijać nieograniczoną miłość.

Brak akceptacji to konflikt. Konflikt to ból. Ból psychologiczny. To choroba duchowa. Tak długo, jak nasze serca są dręczone bólem, nie potrafimy ich używać i z tego powodu niemożliwe jest wewnętrzne przebudzenie. Oświecenie to po porostu inna nazwa nieograniczonej miłości.

Jest niemal niemożliwe, by praktykować miłującą dobroć do innych istot, bez odnoszenia się w sensowny sposób do niezliczonych problemów pojawiających się w naszym własnym życiu. To taki paradoks. Nie działa to w ten sposób. Jeśli nasze serce jest w udręce, ponieważ nie akceptujemy rzeczy takimi, jakie są, nie umiemy go otworzyć. Nie jest możliwe, abyśmy porzucili swoje mechanizmy obronne i otworzyli się na innych. Dlatego musimy nieustannie praktykować i pogłębiać naszą uważność. Musimy przypominać sobie, by akceptować rzeczy takimi, jakie są. W zasadzie o to właśnie chodzi w nauczaniu, które nazywamy treningiem umysłu. Trening Umysłu w buddyzmie to utrzymywanie tej perspektywy, a nawet powtarzanie takich sloganów jak: ZAAKCEPTUJĘ RZECZY TAKIE, JAKIMI SĄ.

Jest taki wspaniały uczeń, który pisze sobie każdego ranka po przebudzeniu przypomnienie na karteczce: dzisiaj moja praktyka to akceptowanie rzeczy takimi, jakie są. Albo: dzisiaj to moja praktyka kochać wszystkich. Dzisiaj mój cel to nie wpadać w gniew. Nie osądzać ludzi. Być wdzięcznym za wszystko.

Te niezwykłe myśli przychodzą mu do głowy z czystego oddania praktyce duchowej. W ten sam sposób i my powinniśmy zwrócić nasze umysły ku recytacji i kultywowaniu tych nauk, tej oświeconej perspektywy.

Powinniśmy mówić: będę akceptował wszystko. Kiedy akceptujemy wszystko, wtedy nie ma żadnego problemu. Wszystkie problemy rozpuszczają się TU I TERAZ.

Kiedy nie akceptujemy choćby jednej drobnostki, wtedy ta drobnostka może stać się wielkim problemem. Mały problem, kiedy go nie zaakceptujesz, może kompletnie zniszczyć nasz wewnętrzny spokój.

Źródło: Anam Thubten „Nie ma JA nie ma problemu”, Wydawnictwo Rogaty Budda

Anam Thubten urodził się w Golok, we wschodnim Tybecie i w bardzo młodym wieku podjął buddyjski trening w tradycji Njingma. Od 1990 r. naucza w USA i Europie, i jest duchowym doradcą Dharmata Foundation. Przemawia do nas klarownym, obrazowym i niepozbawionym humoru językiem. Dzieli się z nami opowieścią o swojej duchowej podróży, oświetlając naszą ścieżkę głęboką wiedzą i wglądem w ludzką naturę.