Wszystkie główne tradycje religijne zaczynały się, jak sądzę, od duchowości. Prawdziwego, żywego doświadczenia, które nie jest zwykłym obyczajem, tradycją czy po prostu systemem wierzeń.

Weźmy na przykład Buddhę, który od najmłodszych lat zadawał sobie pytania, najważniejsze pytania o życie. Kim jestem? Czym jest ten świat? Szukał odpowiedzi na te pytania – o sens, o prawdziwą treść. W imię tego porzucił książęcy pałac i udał się na pustkowie, zadając sobie bezustannie te pytania. I wreszcie znalazł na nie odpowiedź.

Później ludzie, którzy chcieli pójść w jego ślady, uczynili z tego tradycję, system, idee – jednak już bez żywego doświadczenia. Chcieli za nim podążać, ale nie potrafili przeżyć tego samego, co on. Dlatego też często myślę, że to niebezpieczne. Swego rodzaju pułapka ludzi wierzących. Adepci religii powinni być uduchowieni – co znaczy, że powinni mieć autentyczne doświadczenie, a nie tylko sztuczne dogmaty czy po prostu wiedzę.

Niemniej trudno znaleźć te odpowiedzi. A ludzie, jak się zdaje, lubią iść na łatwiznę, po prostu wierzyć. Dlatego też sądzę, że duchowość jest bardziej skuteczna, bardziej efektywna od samych obrządków religijnych czy wiary.

Źródło: 17karmapa.pl