Każdy, kto interesuje się jakąś ścieżką duchową, powinien dowiedzieć się, jakie są jej podstawy, cele i środki prowadzące do ich osiągnięcia. Celem buddyjskiej ścieżki jest całkowite wyzwolenie od wszystkich form cierpienia i urzeczywistnienie przebudzonego wymiaru umysłu, stanu niewzruszonego i ostatecznego szczęścia.

Wcześniej czy później każdy z nas zostanie skonfrontowany ze śmiercią, to nieuniknione! Jeśli w życiu praktykujemy nauki, to dlatego, by w momencie śmierci być wolnym od wszelkiego strachu. Aby wkroczyć w nią z zaufaniem, będąc pewnym, co należy robić, a czego należy unikać oraz w jaki sposób umysł może skorzystać z tej szczególnej okoliczności, aby wyzwolić się z cyklu narodzin i śmierci. Z taką właśnie świadomością powinniśmy praktykować każdego dnia, przez całe nasze życie.

Najistotniejsze jest, by podjąć drogę duchową z właściwych pobudek. Nie powinno się praktykować w celu osiągnięcia lepszych warunków egzystencji w obecnym życiu. Nasze intencje powinny być wolne od chęci wzbogacenia się, zyskania władzy, sławy, szacunku i wszystkich innych światowych czy osobistych korzyści. Taka motywacja jest całkowicie sprzeczna z kierunkiem Dharmy. Wszystkie cele połączone z tym życiem nie przynoszą żadnych dobroczynnych, długotrwałych skutków.

Nie chodzi również o to, by praktykować z zamiarem osiągnięcia po śmierci lepszego odrodzenia, czy to jako ludzka istota korzystająca z wszelkiego rodzaju ułatwień, czy też w świecie bogów i ich iluzorycznych radości. Poszukiwanie osobistych korzyści nie stanowi wystarczającej motywacji dla bodhisattwy. Gdy tylko zwracamy się ku praktyce, pozostawiając za sobą wszystkie sprawy tego świata, naszym jedynym dążeniem powinno być osiągnięcie najwyższego przebudzenia. Tylko ono może uczynić nas zdolnymi do działania dla dobra wszystkich istot.

W chwili śmierci powinniśmy zostawić za sobą wszystko to, do czego jesteśmy przywiązani, wszystko, czego dokonaliśmy i co zgromadziliśmy. Wszystkie nasze dobra, bogactwa i własności na nic nam się już nie przydadzą. Również ci, których najbardziej kochamy, nie będą mogli nam towarzyszyć. Nie będziemy mogli nawet zabrać ze sobą swojego ciała! Każde zadowolenie związane z obecnym życiem jest tylko tymczasową radością i nie może stanowić dla nas celu na dłuższy czas. Jedynym przedmiotem naszego życia, jeśli chcemy naśladować przykład Buddy, powinno być osiągnięcie ostatecznego szczęścia stanu przebudzenia.

Osiągnięcie przebudzenia oznacza oparcie swojego życia na działaniu dla dobra innych. Jeżeli trwamy w poszukiwaniu osobistych korzyści, nie przestajemy błądzić w cyklu istnień. Na początku konieczne jest rozwinięcie wyższej aspiracji, jaką jest osiągnięcie przebudzenia. Gdy już ustali się w nas ta czysta intencja, pozostaje nam wcielenie jej w życie.

Poprzez praktykę bodhiczity, czyli umysłu przebudzenia, rzeczywiście wkroczymy na drogę prowadzącą do niego. Moment wzbudzenia tej intencji analogiczny jest do chwili, w której wyrażamy chęć udania się w jakieś miejsce. Jeśli naszym pragnieniem jest na przykład wyjazd do Indii, chwila, w której powstaje w nas ten pomysł odpowiada momentowi wzbudzenia intencji czy życzenia. Później zostaje zastosowany odpowiedni środek, jakim jest podróż. Życzenie osiągnięcia najwyższego przebudzenia to rozwijanie intencji jak najszybszego osiągnięcia stanu buddy, by móc naprawdę pomagać innym. Takie jest nasze zobowiązanie w praktyce, od którego zależą jej owoce lub rezultaty. Gdy ciałem, mową i umysłem zaczynamy wypełniać to zobowiązanie, spełniając naprawdę pozytywne uczynki, jest to faza przyczyny, gdyż te właśnie działania poprowadzą nas do poszukiwanego przebudzenia.

W osiągnięciu tego zrozumienia pomoże nam refleksja nad następującymi kwestiami: wszędzie, gdzie istnieje przestrzeń, istnieją również istoty. Wszystkie istoty są uwarunkowane przez swoją karmę. Ich umysł zamieszkiwany jest przez wszelkiego rodzaju emocje, które powodują, że doświadczają one wszelkiego rodzaju cierpień we wszelkiego rodzaju światach i warunkach. Wszystkie te istoty, czy to ludzkie, czy nie, były dla siebie nawzajem niezliczoną ilość razy ojcami i matkami, w niekończącej się sukcesji istnień. Gdy istoty te były naszymi rodzicami, żywiły do nas tę samą czułość i oddanie, co nasi rodzice w obecnym życiu. Jeśli nie doceniamy rzeczywistej wartości ich dobroci, myślimy, że wychowali nas, kierując się swoim własnym interesem, i że oni są przyczyną naszych obecnych cierpień, to znaczy, iż nie jesteśmy świadomi natury tej dobroci i że powinniśmy nad nią medytować.

Życzliwość ta zaczęła się w bardo, gdy desperacko poszukiwaliśmy możliwości narodzin. Nasza matka ofiarowała nam więc schronienie w swoim łonie. Później pojawiliśmy się nadzy, bezbronni, niezdolni nawet do utrzymania się przy życiu, zdani na łaskę naszego środowiska. To właśnie nasza matka myła nas, ubierała, ogrzewała i pielęgnowała. Poświęciła nam całą swoją troskę, żywiła nas, wychowywała, dawała pieniądze, edukację i miłość. Chroniła nas również przed wszelkimi niebezpieczeństwami zagrażającymi naszemu życiu, takimi jak oparzenia, utopienie, upadki, rany, wypadki i strach. Gdy byliśmy chorzy, natychmiast czyniła wszystko, byśmy mogli otrzymać właściwą opiekę. Zajmowała się nami z całkowitym oddaniem, nie bacząc na to, ile ją to mogło kosztować, często nawet gromadząc negatywne uczynki, jedynie dla naszej korzyści. Wszystkie nasze dzisiejsze zdolności komunikowania się z innymi, chodzenia, zaspokajania swych potrzeb i normalnego życia jako ludzka istota zawdzięczamy dobroci naszych rodziców. Wszystkie istoty były kiedyś naszymi rodzicami i wszystkie są do nas podobne w swoim dążeniu do szczęścia i unikania cierpienia. Chociaż pragną szczęścia, nie potrafią go urzeczywistnić. Więźniowie ignorancji nie są zdolni rozpoznać przyczyny szczęścia i cierpienia. Co za tym idzie, nie wiedzą, że jeśli pragnie się szczęścia, należy spełniać pozytywne uczynki, a jeśli chce się uniknąć nieszczęścia, należy unikać spełniania uczynków negatywnych.

Zapominając o tej relacji pomiędzy uczynkami i ich skutkami, istoty w swoim poszukiwaniu szczęścia stale popełniają negatywne uczynki, których jedynym rezultatem jest jeszcze większe cierpienie. Z tej przyczyny, bez końca obracają się w cyklu istnień, przechodząc od życia do życia i wiecznie cierpiąc pod różnymi postaciami. Gdy uświadamiamy sobie to wszystko, wypowiadamy życzenie bodhisatwów – uwolnienia wszystkich istot z cyklu egzystencji i od wszelkich cierpień, które muszą znosić. Dlatego postanawiamy całkowicie poświęcić energię naszego ciała, mowy i umysłu dla tego jedynego celu, jakim jest wyzwolenie wszystkich istot. Naszą intencją staje się więc jak najszybsze zakończenie własnego cierpienia, aby móc nareszcie uwolnić innych od ich cierpień. Ta głęboka i szczera postawa nie jest jedynie pozbawioną sensu formułą, którą od czasu do czasu recytujemy, lecz autentyczną motywacją rozwijaną w głębi naszej istoty. Powinna być ona obecna w naszym umyśle zawsze, kiedy praktykujemy Dharmę.

Źródło: fragment książki Lamy Gendyna Rinpocze „Mahamudra”. Wydawnictwo A, Kraków 2007. Przekład: Aleksandra Migacz.