Lama jest spadkobiercą Stanu Prawdy (Dharmakaja), urzeczywistnienia Buddy Dzierżącego Diament (Dordże Czang) przekazanego dzięki nieprzerwanej linii, bez żadnych nieścisłości, bez żadnych luk w przekazie. Oznacza to, że kiedy zwracamy się z prośbą do lamy, w rzeczywistości zwracamy się do oświeconego umysłu. Lama uosabia oświecone współczucie niosące błogosławieństwo, przekazuje to błogosławieństwa współczucia i Stanu Prawdy. Lama posiada zdolność przenoszenia wszystkich swoich właściwości na ucznia, ale to, czy uczeń będzie w stanie je rozwinąć, zależy tylko od jego zaufania i od próśb czynionych do Lamy.

Kiedy zwracamy się do umysłu lamy, nie kierujemy swych próśb do umysłu zwykłego człowieka. Lama nie jest tym, kim wydaje się być; jest on podstawowym umysłem, umysłem współczucia, Stanem Prawdy Buddy Dzierżącego Diament – to właśnie tam kierujemy prośby. Jako że Lama jest dzierżawcą błogosławieństwa Stanu Prawdy, jest niejako punktem, w którym nawiązujemy łączność z oświeceniem. Dlatego mówimy, że lama jest bramą albo tym, który otwiera drzwi do błogosławieństwa i przekazu. Dzięki prośbom kierowanym do Lamy, te drzwi zostają otwarte. Aby postrzegać Lamę w ten sposób nie powinniśmy traktować go jak zwykłą osobę. Zwracanie się do umysłu zwykłej osoby z krwi i kości, może przynieść zaledwie realizację zwykłego stanu, co nie jest celem buddyjskiej praktyki. Natomiast, kiedy zwracamy się do lamy, musimy myśleć o nim jako ucieleśnieniu wszystkich buddów, jako o umyśle współczucia i mądrości wszystkich buddów. Jeśli będziemy się zwracać do lamy w ten sposób, wówczas, dzięki jego błogosławieństwu, osiągniemy ostateczny rezultat.

Podobnie, gdy mamy do czynienia z posążkiem Buddy lub książką na temat Dharmy. Są one medium. Jeśli w obliczu tego medium będziemy myśleli, że naprawdę znajdujemy się w obecności oświeconego ciała i mowy buddy, to dzięki naszemu oddaniu, rzeczywiście otrzymamy błogosławieństwo stanu buddy i Dharmy. Jeśli będziemy postrzegali to medium jako ucieleśnienie stanu buddy, to otrzymamy błogosławieństwo buddy – to wszystko zależy od stanu naszego umysłu. Tak samo jest z Lamą – reprezentuje on medium, z którego możemy czerpać błogosławieństwo.

Kiedy zwracamy się z prośbą do nauczyciela, jest czymś oczywistym, że powinniśmy zwracać się do niego nie jak do osoby, ale jak do oświeconego umysłu, który przez daną osobę przepływa. Jeśli będziemy zwracali się do Lamy jako do zwykłej osoby, pojawią się ograniczenia – będziemy widzieć tylko człowieka posiadającego lub nie określone właściwości. W związku między uczniem a nauczycielem, aspekt osoby wykorzystany jest do tego, aby uczeń mógł nawiązać kontakt z oświeconym umysłem Lamy. To dzięki takiemu medium albo wsparciu otrzymujemy błogosławieństwo, które pomoże nam usunąć zasłony niewiedzy. Dlatego można powiedzieć, że umiejętność dostrzegania w nauczycielu czegoś więcej poza jego zewnętrzną formą, jest być może ważniejsze niż jakiekolwiek właściwości, które może posiadać Lama.

Ilustruje to historia pewnej starej Tybetanki, której syn – kupiec udał się w podróż do Indii. Poprosiła go, aby przywiózł jej święte relikwie – wszystko, co mogło zostać dotknięte pośrednio bądź bezpośrednio przez Buddę. Syn wyruszył w podróż, ale jak wszyscy kupcy był tak zajęty, że dopiero kiedy ujrzał dom matki zorientował się, że zapomniał przywieźć coś dla niej. Zastanawiał się nad tym, co może zrobić w tej sytuacji, jak się wytłumaczyć, kiedy kilka kroków od domu znalazł starą czaszkę psa. Wyrwał z niej ząb, zawinął go w kawałek najlepszego jedwabiu i podarował matce jako ząb samego Buddy. Matka nie miała najmniejszych wątpliwości co do autentyczności prezentu, który umieściła na domowym ołtarzu. Ostatnie lata swojego życia spędziła używając „zęba Buddy”jako pomocy w rozwijaniu oddania, praktykując i składając przed nim rytualne podarunki. Dzięki zębowi psa, otrzymała błogosławieństwo „zęba Buddy”, błogosławieństwo oświeconego umysłu, a po śmierci zamanifestowała wszystkie oznaki urzeczywistnienia i po kremacji sama pozostawiła po sobie relikwie.

Kiedy zwracamy się z prośbą do Lamy powinniśmy myśleć, że w tym momencie uosabia on wszystkich lamów. Nie zwracamy się najpierw do jednego Lamy, a potem do następnego dlatego, że tego lubimy, a tamtego być może już nie tak bardzo – taka postawa jest niewłaściwa. Musimy rozwinąć silne i głębokie przekonanie, że wszyscy Lamowie są jednym. Są po prostu różnymi aspektami, różnymi manifestacjami tej samej oświeconej esencji.

Powinniśmy się zwracać do Lamy, mając pełną świadomość tego, że nasze odczucie jego obecności obejmuje wszystkich Lamów, których kiedykolwiek znaliśmy, ze wszystkich linii przekazu. Nie powinniśmy się wikłać w umysł, który prowadzi nas do myślenia: „Będę zwracał się do tego Lamy, ale do tamtego już nie, bo to nie jest mój Lama”. Tego rodzaju postawy, ponieważ próbują dzielić rzeczywistość, nie są właściwe. Kiedy zwracamy się do Lamy, nie czynimy tego w sposób intelektualny, konceptualny, pozostałym Lamom mówiąc, aby trzymali się z daleka. Musi być w tym aspekt mądrości: sam Lama uosabia tę pierwotną świadomość, która jest wszechobecna i dlatego jest obecna we wszystkich urzeczywistnionych Lamach.

Wszystkie zjawiska emanują z rdzennego nauczyciela, wszystko się w nim zawiera – wszystkie formy buddów są manifestacjami Lamy, wszyscy buddowie zawierają się w nim. Jeśli zwracamy się do tego źródła, zwracamy się do wszystkich buddów. Jeśli wyrzekamy się jednego Lamy, wyrzekamy się wszystkich buddów. Nie ma ani jednego buddy, który nie potrzebowałby nauczyciela do osiągnięcia oświecenia. Ponieważ potencjał urzeczywistnienia natury buddy w całości zależy od lamy, wyrzeczenie się Lamy jest jednoznaczne z wyrzeczeniem się wszystkich buddów. Dlatego powinniśmy się zwracać do Lamy, utrzymując jednocześnie pogląd, że jest on nieoddzielny od wszystkich buddów, wszystkich nauczycieli, aż do momentu, kiedy nasz umysł stanie się nieoddzielny od jego umysłu.

Kiedy zwracamy się do Lamy, nie kierujemy naszych próśb do osoby fizycznej. Możemy również się zwracać nie nadając Lamie żadnej formy, żadnych cech zewnętrznych, bez jakiegokolwiek punktu odniesienia. W tym przypadku rozumiemy, że Lama uosabia błogosławieństwo umysłu współczucia wszystkich buddów. Z takim nastawieniem otwieramy się na błogosławieństwo, pozwalając aby przeniknęło nas. Powinniśmy rozwinąć głębokie zaufanie do tego, że naprawdę otrzymaliśmy to błogosławieństwo wraz z właściwościami Lamy, które są jednocześnie właściwościami wszystkich buddów. W ten sposób jeśli rozwinęliśmy wystarczająco dużo zaufania, nie potrzebujemy nadawać Lamie określonej formy, nie musimy o niczym innym myśleć, nie potrzebujemy nawet zwracać się do Lamy jako do osoby: przez Lamę odwołujemy się bezpośrednio do linii przekazu, do tego aspektu współczucia i błogosławieństwa, którym jest oświecenie buddów. Tak więc nie jest konieczne patrzenie na Lamę oczami albo używanie ust, aby z nim porozmawiać. Najważniejszą rzeczą jest zwracanie się do niego z pełnym oddaniem i zaufaniem. Jest czymś bezużytecznym wyrażanie próśb bez zaufania.

Jeśli wykonujemy praktykę na Lamę bez zaufania, możemy mieć ładny obraz Lamy, wyraźnie widzieć go w umyśle, ale nie na tym polega ta praktyka – nie o to w niej chodzi. Możemy również myśleć o Lamie w jego fizycznej formie i kierować do niego nasze prośby, myśląc o nim jako o pewnej osobie, lecz w takim przypadku będzie to jedynie zwykły związek, a nie związek mistrz-uczeń. Jeśli nauczyciel jest stary i brzydki, będziemy odczuwać dystans, jeśli jest młody i przystojny, będziemy czuć się przyciągani i znowu popełnimy błąd w praktyce.

Właściwa postawa wobec Lamy polega na zaufaniu do jego błogosławieństwa oraz do tego, co reprezentuje nauczyciel. Siła zaufania i oddania dla Lamy sprawia, że rozpuszcza się on w światło niezależnie od tego, jak go sobie wyobrażaliśmy, jak go sobie przedstawialiśmy. Światło to następnie łączy się z nami i myślimy, że w ten sposób otrzymaliśmy prawdziwe błogosławieństwo Lamy i wszystkie jego doskonałe oświecone właściwości. W przeciwnym razie, nasz stosunek do nauczyciela zawsze będzie wyrazem naszych osobistych pragnień, aspiracji, uporu, które następnie projektujemy na niego w nadziei, że odpowie na nie. Wszystko, co się w nas wtedy pojawia, nasze aspiracje, są niczym innym jak tylko ograniczonym życzeniem potwierdzenia ich przez Lamę. Końcowym rezultatem tego rodzaju praktyki i próśb, jest rozwinięcie jeszcze większego pożądania, od którego coraz bardziej się uzależniamy.

Jeśli wykonujemy praktykę guru-jogi we właściwy sposób, wówczas dzięki naszym prośbom, Lama i nasz umysł połączą się, tworząc jedność. Spoczniemy w stanie zjednoczenia, który jest prawdziwym celem medytacji. Taka medytacja oczyści nas z pierwotnego pożądania, jego nieczystego aspektu. Zrozumiemy, że nasz umysł jest taki sam jak umysł Lamy i że nie stanowią one dwóch odrębnych bytów. Dzięki temu rozpoznamy Sferę Dharmy (Dharmata) – istotę zjawisk, którą jest ta sama jedność. W przeciwnym wypadku, pozostaniemy na poziomie zwykłego pożądania i w miarę jak to pożądanie będzie narastać podczas praktyki, rozwiniemy zwykły, nieczysty pogląd na Lamę co sprawi, że związek z nim będzie zaprzepaszczony. Nasza praktyka służyć będzie jedynie rozwinięciu tego pożądania, tego emocjonalnego, nieczystego stanu umysłu, a w rezultacie może doprowadzić do wzrostu emocjonalnych przeszkód w umyśle.

Z drugiej strony, jeśli praktykujemy we właściwy sposób i utrzymujemy nasz umysł jako nieoddzielny od umysłu lamy, wtedy dzięki takiemu związkowi wszystkie emocje, które mogły pojawić się, zostaną całkowicie rozpuszczone. Umysł zostanie od nich uwolniony. Tak więc, niezależnie od stopnia intensywności, wszystkie przeszkadzające uczucia zostają rozpuszczone w jedności naszego umysłu i umysłu naszego nauczyciela, w Sferze Dharmy.

W języku tybetańskim słowo „modlić się” oznacza dosłownie „zwracać się z prośbą”. Zwracając się do Lamy rozwijamy jeszcze więcej pewności i zaufania, które potrzebne są do tego, aby zwracać się do umysłu Lamy jeszcze więcej! Jest to bardzo prosta praktyka, zwyczajnie stapiamy nasz umysł z umysłem Lamy w przekonaniu, że umysł Lamy, nasz własny umysł i Stan Prawdy są nieoddzielne – wszystko to jest po prostu prawdziwą naturą umysłu. Wystarczy myśleć, że Lama, do którego się zwracamy, uosabia wszystkich Lamów, wszystkie formy buddów, strażników i dakinie – wszystko bez wyjątku jest manifestacją Lamy. Kiedy nasz umysł stapia się z jego umysłem, stapia się ze wszystkimi aspektami oświecenia.

Jest to najprostsza, a jednocześnie najwyższa forma utożsamiania się z umysłem Lamy. Istnieją praktyki przeznaczone dla mniej lub bardziej utalentowanych uczniów, ale utrzymywanie umysłu w stanie prostoty, bez najmniejszych komplikacji, bez jakichkolwiek konfabulacji umysłu – umiejętność takiego naturalnego zwracania się do nauczyciela jest najwyższą praktyką.

Tłumaczenie: Xenia Chudy.

Źródło: buddyzm.edu.pl za Dhagpo Kagyu Ling.

Gendyn Rinpocze był wielkim medytującym w szkole Kagju buddyzmu tybetańskiego – „Jest jak Milarepa” powiedział kiedyś o nim XVI Karmapa. swego życia spędził na samotnych medytacjach w Himalajach. W latach siedemdziesiątych na prośbę Karmapy udał się na Zachód, aby nauczać tam ludzi zainteresowanych Dharmą.