Szukanie ostatecznej natury umysłu gdzieś na zewnątrz nie jest właściwe, ponieważ ona jest już w was.

Kiedy mówimy o „umyśle”, trzeba wiedzieć, czy chodzi o zwykły umysł, nieprzerwany łańcuch myśli tworzący i podtrzymujący niewiedzę, czy, tak jak tutaj, o naturę umysłu – przejrzysty i otwarty stan przytomności, całkowicie wolny od iluzji, który jest przed myślami.

By zilustrować to rozróżnienie, Budda nauczał, że istnieją dwa rodzaje medytacji: psa i lwa. Jeśli rzucisz patyk psu, on pobiegnie za nim, ale jeśli rzucisz kij lwu, ten zwróci się w twoim kierunku. Psu można rzucić tyle patyków, ile się chce, ale lwu tylko jeden.

Stosowanie na każdą pojawiającą się myśl odpowiedniego antidotum to praca bez końca. To reakcja psa. Lepiej wziąć przykład z lwa i poszukać źródła myśli: oświeconej i pustej przytomności, w której myśli następują po sobie jak fale na powierzchni jeziora, ale która w głębi jest stanem niezakłóconej pierwotnej prostoty. Pozostańcie w tym niezakłóconym kontinuum i recytujcie sześć sylab.

Twój umysł, przytomny i pusty zarazem, to Stan Prawdy.
Nie poprawiaj w nim niczego, spocznij w podstawowej prostocie,
a przejrzystość pojawi się sama z siebie.
Jedynie nie czyniąc nic, wykonasz wszystko, co należy.
Pozostawiając wszystko w nagiej jedności pustości i przytomności,
powtarzaj sześciosylabową mantrę.
OM MANI PEME HUNG.
(Patrul Rinpocze)

Źródło: buddyzm.edu.pl za Dilgo Khjentse Rinpocze, „Skarb Serca Buddów”. Tłumaczenie: Dorota Bury.