Mówi się, że łatwiej poradzić sobie z trudnymi sytuacjami niż z tymi pomyślnymi. Dzieje się tak, ponieważ to, co nam sprzyja, bardziej rozprasza.

Jeśli posiadamy wszystko, o czym tylko moglibyśmy zamarzyć – bogactwo, wygodny dom, modne ubrania – należy postrzegać to jako iluzoryczne, jako dobra nabyte we śnie, a nie kompulsywnie przywiązywać się do nich. Gdy ktoś denerwuje się na nas lub nam grozi, względnie łatwo jest praktykować cierpliwość. W przypadku uciążliwej choroby podjęcie leczenia nie jest szczególnie trudne. Jako że tego typu sytuacje są przyczynami cierpienia, a cierpienie naturalnie przypomina nam o zaletach praktykowania Dharmy, wówczas łatwiej jest włączyć trudne okoliczności w duchową ścieżkę.

Natomiast kiedy sprawy idą po naszej myśli i czujemy się szczęśliwi, nasz umysł bez jakichkolwiek trudności akceptuje taką wygodną sytuację, a przywiązanie niczym olejek wcierany w skórę wnika w umysł, pozostając jednocześnie niewidoczny. Wtapia się w nas, stając się częścią naszych myśli. W momencie gdy przywiązujemy się do korzystnych sytuacji, zostajemy zaślepieni własnymi osiągnięciami, sławą, bogactwem. Bardzo ciężko jest pozbyć się tego nawyku.

Źródło: buddyzm.edu.pl za Dilgo Khjentse Rinpocze, „Mądrość Mistrzów„, red. Reginald A. Ray. Tłumaczenie: Eliza Vaidyan.