Sedno praktyki autorefleksji polega na przejrzystym doświadczaniu, bez „mącenia wody” – „mącimy wodę”, kiedy próbujemy zmieniać lub kontrolować stan rzeczy. Ludzie, którzy wierzą, że mogą wszystko zmienić lub kontrolować, na ogół doznają mnóstwo bólu, bo po prostu taka kontrola jest niemożliwa.

Czasami ludzie praktykujący medytację odrzucają niespokojne myśli i emocje albo uważają, że powinni być od nich wolni. Ci, którzy praktykują od wielu lat, niekiedy się zastanawiają: „Dlaczego po tak długim czasie wciąż doświadczam zmącenia w umyśle? Dlaczego mój umysł nie spoczywa w spokoju?”. Pytania te biorą się z błędnie pojętego celu praktyki. Bez względu na to, jak bardzo zaawansowani jesteśmy w naszej praktyce lub na drodze do świecenia, naturalna aktywność umysłu nie ustaje. To wyraz natury umysłu, naszego pełnego potencjału. Zamiast zżymać się z powodu żywotności umysłu, możemy ją wykorzystać do pogłębienia i wzbogacenia naszej praktyki.

Celem praktyki jest praca zarówno ze spokojnymi, jak i niespokojnymi stanami umysłu. Na ogół niespokojne myśli lub emocje odbieramy jako zakłócenia. Jeśli wpływają na nasze samopoczucie, budzi się lęk. Ważne jednak, by zdawać sobie sprawę, że to wszystko są naturalne zjawiska. Myśli to owoc naszej karmy; emocje i niepokój są jak sok tego owocu. Doświadczanie ich wcale nie oznacza, że zostaliśmy wysadzeni z siodła naszej praktyki.

Gdy pojawiają się niespokojne myśli i emocje, pozwólmy im się rozwijać w naturalny sposób. Nie próbujmy ich kontrolować ani się w nich pławić. Zamiast tego zmieńmy odrobinę swoje podejście. Zobaczymy wtedy, że zmącenie i niepokój umysłu to tylko przejaw jego podstawowej natury – którą jest pustka. I że to jest w porządku. Wszystko jest jak należy, nie ma więc powodów do obaw i nadmiernej powagi. Zrozumienie tego przynosi spokój.

Spokój przychodzi wtedy, gdy prawdziwa natura rzeczy przyćmiewa swoim blaskiem ich przejawienia. Umysł, który jest na tyle subtelny, że potrafi dostrzec prawdziwą naturę tych przejawień – który wie, że natura ta jest pełną potencjału i wolną od przeszkód otwartością – osiąga spokój. Aby to sobie uświadomić, musimy wszyscy wytrwale praktykować autorefleksję.

Autorefleksja to droga do wolności. Rodzi również radość i wdzięczność. Zaczynamy lubić obcowanie z własnym umysłem, zaczynamy lubić rozmyślania o przyswajaniu nauk. Niczym słońce wyłaniające się zza chmur, nauki Dharmy stają się klarowne. A błogosławieństwo linii przekazu – oświeconych mistrzów, którzy żyli przed nami – wnikają w nasze serce i rozpuszczają nawykowe relacje z umysłem.

Wtedy staje się jasne, jak mamy wykorzystać nasze życie, jak odnosić się do szczęścia i cierpienia. Ponieważ jedno i drugie jest przejawem naszej podstawowej natury, dążenie do tego, aby być szczęśliwym albo jeszcze bardziej szczęśliwym to bezsensowne staranie, podobnie jak wysiłki, aby uwolnić się od cierpienia i bólu. Aby osiągnąć spokój, musimy nawiązać z naszym życiem więź na tym bardzo podstawowym poziomie.

Źródło: Dzigar Kongtrul Rinpocze „Twój wybór. Praktyka refleksji na buddyjskiej ścieżce„. Przełożył Robert Sudół. Wydawca: Instytut Marpy, www.marpa.pl