Według prawdy względnej, zwanej też konwencjonalną, świat zjawisk może zostać rozłożony na niepodzielne cząstki. Jednak według prawdy ostatecznej, którą przedstawia Środkowa Ścieżka, cząstki te nie mogą istnieć trwale i niezależnie. W konsekwencji tego obiekty materialne, których te cząstki są składnikami, nie posiadają własnej egzystencji. Tak samo jeśli próbujemy rozłożyć umysł, nie udaje nam się wykazać niepodzielnych, istniejących same w sobie momentów świadomości.

Rozpoznanie ciągłości i wszechobecności pustej natury wszelkich zjawisk jest rozpoznaniem prawdy ostatecznej, doświadczeniem naturalnego stanu umysłu, którego nie przysłania żadna zasłona i w którym wszystkie rzeczy są widziane tak, jak widzi je budda: podobnych do snu lub iluzji. Na tym poziomie urzeczywistnienia myśli nie wywołują już negatywnych emocji ani, w konsekwencji, karmy. Sprzyjające okoliczności nie powodują powstania ani dumy, ani przywiązania, a negatywne okoliczności zostają w naturalny sposób przekształcone w drogę do oświecenia. Na przykład spotkanie kogoś kto zwykle nas denerwuje, zamiast wywołać w nas agresję, staje się okazją do rozwijania współczucia i rozpoznania świetlistego aspektu umysłu.

Niektórzy ludzie żyją w przyjemnym otoczeniu, w komforcie, zbytku i bezpieczeństwie, podczas gdy inni muszą stawiać czoła trudnościom niegościnnego, jałowego i niebezpiecznego środowiska. Nie jest to jednak skutek przypadku czy niesprawiedliwości boskiej. W pierwszym przypadku to owoc szczodrości i szlachetności z poprzednich żywotów, w drugim – konsekwencja szkodliwych działań popełnionych w przeszłości. Zjawiska, które postrzegamy, nie są dziełem stwórcy, lecz nieuniknionym rezultatem licznych przyczyn i uwarunkowań. Tak samo jak połączenie deszczu, słońca i żyznej gleby pozwala ziarnom wykiełkować, połączenie niezliczonych i różnorodnych czynów z przeszłości sprawia, że obecnie jesteśmy zdrowi, bogaci i kochani… albo biedni, chorzy i obarczeni problemami. W istocie każdy składnik wszechświata, łącznie z zamieszkującymi go istotami, jest wytworem wielu współzależnych czynników, które w pewnej chwili się spotykają. Dlatego wszystko jest nietrwałe i podlega ciągłym przemianom.

Jako początkujący na drodze gromadzenia lub zjednoczenia, nie osiągnęliśmy jeszcze prawdziwego urzeczywistnienia pustości. Jednak tak samo jak dym nie jest ogniem, ale wskazuje na niego, pogląd na pustkę lub wyobrażenie, jakiego można nabrać o niej poprzez studiowanie nauk nie jest doświadczeniem pustości, jednak dzięki praktyce może nas prowadzić do bezpośredniego poznania, poza wszelkimi koncepcjami czy teoriami. Takie jest ostateczne znaczenie Środkowej Ścieżki, nierozdzielność prawdy względnej i ostatecznej, jedność przejawień i pustości.

Aspekt pustości zjawisk jest prawdą ostateczną, a ich aspekt przejawiania się – prawdą względną. Przyglądając się prawdzie względnej dochodzimy do urzeczywistnienia prawdy ostatecznej, ponieważ jest ona ostateczną naturą wszystkiego. Postrzegamy wszystko, co wyłania się z pustości – nieskończoną grę relatywnych zjawisk – jak sen lub iluzję, od której jesteśmy całkowicie odłączeni. Urzeczywistnienie jedności przejawień i pustości jest tym, co nazywamy prostotą: brakiem koncepcji.

Obie prawdy są nieoddzielne od siebie jak rogi wołu. Są to dwa aspekty – przejawienia i pustość – naturalnego stanu. Po zdobyciu teoretycznego poglądu powinniście próbować doświadczyć tego bezpośrednio, pozwoli wam to zrozumieć, że te dwie prawdy są nieoddzielne. To urzeczywistnienie jest głębokim doświadczeniem stanu pozbawionego koncepcji, to joga prostoty. Utrzymujcie ten pogląd i recytujcie sześciosylabową mantrę (OM MANI PEME HUNG).

Powyższy fragment pochodzi z komentarza Dilgo Kjence Rinpocze do klasycznego tekstu Patrula Rinpocze „Skarb Serca Oświeconych”

Źródło: buddyzm.edu.pl