Każdy z nas ma swój „czuły punkt”, obszar podatny na zranienia. Często związany jest on z uczuciem miłości i samooceną, ale i z bólem.

Zawsze, kiedy go poczujemy, pojawia się strach oraz mimowolna, nawykowa tendencja do zamykania się. Każda czująca istota reaguje w ten sposób: pragnie uniknąć bólu i doświadczyć przyjemności. Jednak w praktyce ochranianie tego czułego punktu oznacza odcinanie się od życia. Zawężamy się wtedy do uczucia „ja” przeciwko „nim”.

Bardzo skuteczną metodą pracy z tendencją do odpychania bólu i przyciągania przyjemności jest praktyka tonglen, co po tybetańsku znaczy dawanie i branie. Praktyka ta powstała w Indiach i została sprowadzona do Tybetu w XI wieku. W praktyce dawania i brania, kiedy tylko widzimy cierpienie, wdychamy je i całkowicie staramy się je poczuć, zaakceptować, posiąść. Następnie wydychamy powietrze i wypełniamy świat promieniującym współczuciem, miłującą dobrocią, świeżością, wszystkim co pomaga istotom otworzyć się i rozluźnić.

Wykonując tę praktykę, prawdopodobnie wkrótce zauważysz, że pojawią się najróżniejsze blokady, ponieważ stajesz twarzą w twarz ze swym własnym strachem, oporami i wszystkim, co w danej chwili utrudnia ci życie. Możesz wtedy zmienić obiekt koncentracji i wykonać praktykę dawania i brania, mając na uwadze siebie i miliony podobnych ci ludzi, którzy dokładnie w tej chwili borykają się z identycznymi problemami.

Szczególnie polecam wykonywanie tej praktyki w momencie, w którym pojawia się doświadczenie, kiedy na przykład idziesz ulicą i widzisz cierpienie innej osoby. Medytacja dawania i brania „na miejscu” oznacza, że nie przechodzisz po prostu obok, wdychasz powietrze, pragnąc, żeby ta osoba uwolniła się od swego cierpienia, a wydychając wysyłasz jej dobre życzenia. Jeżeli widok tej osoby wywołuje w tobie strach, gniew lub pomieszanie, co nierzadko może się zdarzyć, wtedy zacznij robić praktykę dawania i brania dla siebie i ludzi, którzy mają ten sam problem co ty.

Wykonując praktykę „na miejscu”, po prostu wdychasz i wydychasz powietrze, wdychając cierpienie, a wydychając otwartość i ulgę. Kiedy wykonujesz ją jako swoją praktykę formalną, medytacja dawania i brania powinna mieć cztery etapy:

  • Najpierw rozluźnij umysł w spokojnym stanie otwartości.
  • Następnie zacznij wdychać gorące, ciemne i ciężkie uczucia, wydychać natomiast przyjemne, jasne i lekkie. Wdychaj i promieniuj poprzez każdy por swojej skóry, dopóki w pełni nie zsynchronizujesz się ze swoim oddechem.
  • Następnie skoncentruj się na bolesnych, osobistych sytuacjach, które rzeczywiście sprawiają ci problem. Tradycyjnie zaczyna się od robienia tej medytacji dla kogoś, kto jest nam bardzo bliski. Jednak jeżeli coś bardzo cię męczy popracuj najpierw nad swoimi problemami, równocześnie myśląc o wszystkich, którzy mają takie same trudności.
  • Następnie poszerz zakres swojej praktyki. Jeśli robisz ją dla kogoś, kogo kochasz, albo kogoś, kogo zobaczyłeś w telewizji, zrób ją dla wszystkich, którzy są w podobnej sytuacji. Możesz wykonywać medytację dawania i brania nawet dla ludzi, których uważasz za swoich wrogów – ludzi, którzy zranili ciebie lub innych. Rób dla nich tę medytację, myśląc, że mają takie same problemy, tak samo cierpią z powodu pomieszania, jak twoi przyjaciele, czy ty sam.

W ten sposób możesz poszerzyć swoją praktykę w nieskończoność. Z czasem twoje współczucie w naturalny sposób wzrośnie, a wraz z nim twoje zrozumienie prawdy, że rzeczy nie są tak rzeczywiste, jak ci się wcześniej wydawało. Kiedy będziesz wykonywać tę praktykę zgodnie ze swoim własnym rytmem, zadziwi cię coraz większa umiejętność pomagania innym, nawet w sytuacjach, które wcześniej wydawały się być beznadziejne.

Fragment książki „When Things Fall Apart: Heart Advice for Difficult Times”. Przełożył Grzegorz Kuśnierz.

Pema Cziedryn – mniszka buddyjska i nauczycielka medytacji – należy do najwybitniejszych uczniów Trungpy Rinpocze, mistrza buddyzmu tybetańskiego. Autorka wielu książek, m.in. Kiedy życie nas przerasta, Mądrość nieuciekania, Zacznij tu, gdzie jesteś. Mieszka w Gampo Abbey w Cape Breton (Nowa Szkocja), gdzie mieści się pierwszy założony w Ameryce Północnej klasztor buddyzmu tybetańskiego dla ludzi z Zachodu.

Źródło: buddyzm.edu.pl