W każdej z wielu tradycji buddyjskich znajdziemy jakąś formę praktyki schronienia. Można też powiedzieć, że buddystę można poznać po tym, że przyjął schronienie. Mówiąc o schronieniu możemy wyróżnić dwa sposoby jego przyjęcia.

Jeden to formalne przyjęcie schronienia a drugi to właściwe przyjęcie schronienia. W pierwszym przypadku recytujemy modlitwę schronienia: „To jest rzeczywistość, pogląd albo osoba, w której przyjmuję schronienie. Wykorzystuję je dla własnej ochrony”. Oczywiście są to tylko słowa.

Rzeczywiste przyjęcie schronienia w buddyzmie, w Buddzie, dharmie czy jeszcze innych rzeczach (…) oznacza, że gdy w naszym życiu napotykamy na problemy wykorzystujemy dharmę by je rozwiązać. Na pewnym poziomie można powiedzieć: „życie jest trudne, przytrafiają mi się złe rzeczy, więc przyjmę schronienie w Buddzie. Buddo, postaw ścianę i oddziel mnie od tych wszystkich strasznych rzeczy”.

Kiedy zaczynamy medytować okazuje się niestety, że te wszystkie złe rzeczy i problemy wcale nie pochodzą z zewnątrz. Przeciwnie, one przychodzą do nas z naszego wnętrza. Wtedy powiemy: „Buddo, znów Cię proszę, wetknij mi w tyłek kij. Oddziel mnie od tych wszystkich okropnych rzeczy”. Jesteśmy kukiełką a dharma jest jak jej kij, który na początku musi nami kierować za każdym razem, gdy pojawiają się obiekty przywiązania. Wciąż uzależniamy się od rzeczy, których pożądamy, których bardzo chcemy i nawet tych, których nie chcemy.

Uzależniamy się od dumy, zazdrości itd. Użycie czegoś z zewnątrz do oddzielenia się od tych rzeczy jest niemożliwe. To w sobie musimy utrzymywać stale świadomość dharmy i w każdej chwili jej używać, by poradzić sobie ze wszystkim, co się pojawia. To właśnie oznacza przyjęcie schronienia w dharmie.

Powyższy fragment jest zaczerpnięty z książki Jamesa Low „Być Guru Rinpoche