Odkąd pojawili się ludzie, celem każdej religii, każdej kultury i sposobu życia, zawsze była dbałość o ciało i umysł. Kiedy spoglądamy na takie miasto jak Nowy Jork, widzimy wiele milionów ludzi, którzy chodzą i widzą wokół siebie wiele różnych rzeczy. Jeśli patrzymy nań z jednej perspektywy, przypomina to oglądanie mrówek, ale tak naprawdę wszyscy oni próbują zadbać o swoje ciało i umysł. Jest to więc raczej szerokie zagadnienie: znaczenie zdrowego ciała i zdrowego umysłu oraz związek pomiędzy nimi.

Przede wszystkim przyjrzyjmy się buddyjskiemu pojęciu oświecenia i spróbujmy się do niego ustosunkować. Oświecenie czyli stan buddy oznacza, że dana osoba dociera w końcu do swego potencjału lub przeznaczenia, i że całkowicie się przebudziła i rozwinęła. A zatem, ta określona osoba, kimkolwiek jest, po całkowitym przebudzeniu i rozwinięciu [swego potencjału], osiąga stan buddy. Osiągnięcie stanu buddy oznacza całkowicie przebudzony i rozwinięty stan świadomości, czyli posiadanie doskonałego i zdrowego umysłu.

Kto ma najzdrowszy umysł na tej planecie? Może się to wydać dualistyczne, lecz z powodu ograniczeń języka i słownictwa, nie odczuwam winy mówiąc, że budda ma najzdrowszy umysł. A poniżej buddy jedna osoba może być zdrowsza od drugiej, ale [zawsze] jest w niej coś, co sprawia, że jej umysłu nie można uważać za całkowicie zdrowy. Nie bierzcie tego [zbyt] dosłownie; po prostu dziś wieczór czynię użytek z naszego tytułu i próbuję połączyć z nim [to co mówię] i dojść do jakiegoś wniosku.

A zatem teraz, zagłębiając się nieco w szczegóły dotyczące buddy, możemy zbadać związek, jaki istnieje pomiędzy ciałem i umysłem. Kiedy jakaś osoba staje się buddą, to co wówczas przypuszczalnie dzieje się z nią? Jeśli nie dość głęboko poznaliśmy buddyzm, wydaje się nam, że kiedy osiągniemy oświecenie, to po prostu znikniemy, staniemy się niczym, lub coś w tym rodzaju. To nie o to chodzi. Oświecenie oznacza, że umysł dotarł do ostatecznego poziomu. A zatem ciało buddy stanie się fizycznym przejawieniem, spontaniczną manifestacją poza [wszelkimi] ograniczeniami. Buddyzm wadżrajany ma na to bardzo odpowiedni termin, a to słowo – dharmakaja – wyraża aspekt umysłu. Na aspekt fizyczny, energię i wszystko co z nią związane, wskazują słowa: sambhogakaja i nirmanakaja. Czym więc jest to najzdrowsze ciało i umysł na ziemi? Sambhogakają i nirmanakają. Jeśli więc odniesiemy ideę zdrowego umysłu i zdrowego ciała do buddyjskich zasad, wtedy, ostatecznie, na najczystszy i najwyższy poziom umysłu i ciała wskazują dharmakaja, sambhogakaja i nirmanakaja buddy.

Praktyka Dharmy oznacza wykonywanie rzeczy, mówienie rzeczy i myślenie o rzeczach, które pomagają danej osobie rozwinąć najzdrowszy aspekt umysłu i ciała. Dlatego mamy ośrodki, członków, programy, wiecie, mamy wszystkie tego rodzaju rzeczy. Jednak głównym celem, istotą rzeczy, jest robienie wszystkiego, co możemy, ciałem, mową i umysłem, aby osiągnąć poziom [istoty] w pełni przebudzonej i w pełni rozwiniętej.

Jeśli chodzi o poznanie, budda nauczał wielu sutr i tantr, a one wszystkie są słowami: radami przekazywanymi przez buddę, oświeconego, który osiągnął ten poziom. Jak wiadomo, wszystkie jego słowa można interpretować na wielu poziomach, z bardzo prostego powodu, że każdy człowiek znajduje się na odmiennym poziomie rozwoju wewnętrznego. Każde z nas, by użyć naszego dzisiejszego określenia, znajduje się na odmiennym poziomie zdrowia mentalnego. Dlatego najbardziej pożytecznym instrumentem postępu [na ścieżce] jest zastosowanie odpowiedniej metody. Z tego powodu nauk Buddy zwanych Dharmą, udzielano na wielu poziomach. Te poziomy czasami opisuje się jako dziewięć, czasami jako trzy, a niekiedy nawet jako dwie jany. (Sądzę, że kiedy czas ludzi jest tak cenny jak nowojorczyków, dziewięć jan może być dwoma janami). Tak czy inaczej, te różne poziomy, te różne jany mogą się nawet czasami stać odrębną szkołą: hinajaną, majahaną [czy] wadżrajaną. A w samej szkole hinajany znajduje się wiele podszkół; podobnie jest też w mahajanie i wadżrajanie.

Powód istnienia tych wszystkich szkół jest bardzo prosty: ponieważ różne poziomy jednostek otrzymują różne rodzaje nauk, które mają im pomóc, kontynuują dany styl, stając się [członkami] określonej szkoły lub linii. Jednak wszystkie te linie łączy bardzo wspólne proste przeświadczenie: chcąc oczyścić i rozwinąć umysł, musi się zastosować odpowiednie metody i rodzaj dyscypliny.

Praktyki, na które składa się fizyczna dyscyplina, mają do czynienia z przyczynami i warunkami, których skutkiem są fizyczne negatywności. W buddyzmie wszystko ma przyczynę i warunek. Odrębna przyczyna i warunek może być nagromadzeniem milionów rzeczy, ale aby coś się zdarzyło, musi być przyczyna i warunek. Dlatego te fizyczne dyscypliny mają do czynienia z przyczynami i warunkami negatywności.

Istnieją dwa rodzaje przezwyciężenia negatywnych fizycznych manifestacji. Jednym z nich jest rozpuszczenie negatywnych przyczyn i warunków, a drugim jest rozwinięcie pozytywnych przyczyn i warunków. W istocie, są one tę samą rzeczą jak dwie strony monety: awers i rewers. Te fizyczne dyscypliny są więc działaniami, takimi jak próba nie wykonywania szkodliwych fizycznych działań przeciw innym, jak i przeciw samemu sobie. Odnośnie innych, chodzi o takie czyny jak zabijanie, a jeśli chodzi o siebie, mam na myśli znieważanie siebie. Na tym więc polegają podstawowe dyscypliny. Następnie mamy także dyscypliny mowy, jak na przykład nie mówienie negatywnych rzeczy, a po stronie pozytywnej, próba wykonywania pożytecznych rzeczy dla siebie i innych. Teraz przyjrzyjmy się tym dwóm. Kiedy patrzysz na nie, są one po prostu dwoma stronami tej samej monety. Jeśli próbujecie rozbić pozytywne rzeczy, nie musicie podejmować dwóch wysiłków: próbować nie robić negatywnych rzeczy, a potem próbować wykonywać pozytywne rzeczy. To samo ma miejsce wtedy, kiedy unikacie popełniania negatywności. Jak unikać negatywności? Wszystko, co polega na unikaniu negatywnego działania, samo w sobie jest już pozytywne. Tak więc w skład metody dyscypliny wchodzi to, co fizyczne i werbalne w postępowaniu z przyczynami i warunkami negatywnych manifestacji. A to obejmuje przyczyny i warunki tego, co pozytywne.

Kiedy robisz coś fizycznie, musisz w to włączyć swój umysł: nie możesz robić czegoś pozytywnego bez zaangażowania swego umysłu. Istnieje też jednak inna metoda, obejmująca umysł bardziej niż ciało i mowę, a jest nią medytacja. Mówiąc o medytacji, mam na myśli szczególną metodę, obejmującą specjalną dyscyplinę umysłu. Może to być po prostu siedzenie i nie podążanie za myślami, lub siedzenie i myślenie o czymś konkretnym. Są to jednak bardzo specyficzne metody medytacji. Kiedy dochodzi do medytacji, nie musimy myśleć: „Teraz chcę medytować, ale nie wiem nad czym mam medytować, ani jak medytować”. To pytanie nie istnieje w buddyzmie. Jeśli chcesz medytować, istnieje pewna metoda medytacji i nie musi się jej wymyślać. (Z buddyjskiego punktu widzenia, wymyślanie jest czymś ryzykownym). A zatem, w tradycji buddyjskiej, wszystkie metody medytacji są już przygotowane; po prostu się je stosuje.

Cóż więc zdarza się podczas medytacji? Najpierw umysł musi się uspokoić. Przyczyna jest taka, że nasz umysł ma wszelkie właściwości: zdolność rozumienia, myślenia – wszystko jest już w nim, ale przypomina cenną rzecz zamkniętą w sejfie. To, co się jawi, jest po prostu trwałym, trudnym do sforsowania sejfem. Nie zobaczysz tego, co w nim jest, dopóki go nie otworzysz. W ten sam sposób, nasz umysł zawiera cały potencjał, lecz jeśli nie pozwoli mu się na zamanifestowanie, nie ma żadnej gwarancji, że zadziała. Z tego powodu popełniamy wiele błędów, żyjemy w niewiedzy itd., a co gorsza, przez większość czasu nawet nie pomagamy samym sobie. A zatem, pierwszą rzeczą w medytacji jest uspokojenie umysłu. Dzięki uspokojeniu pojawi się przejrzystość; umysł spokojny stanie się przejrzysty.

(Mówiąc ogólnie, ludzie zawsze mówią: „Nie przeszkadzaj mi teraz, mam dużo ważnych rzeczy do zrobienia”, lub: „Nie hałasuj, idź stąd, chcę pomyśleć, muszę podjąć ważną decyzję”. To jest jeden przejaw zdrowego rozsądku). Po rozwinięciu pewnej przejrzystości pojawia się następna, trwała metoda, zastosowanie tej przejrzystości i rozwinięcie dalszej przejrzystości.

Przyjrzyjmy się dwóm określonym terminom: niewiedzy i mądrości. Co one naprawdę znaczą? Niewiedza to brak zrozumienia, brak przejrzystości. Lecz czym jest mądrość? Jest poznaniem, nieobecnością niewiedzy; jest przejrzystością. Dzięki praktyce medytacji umysł się uspokaja i staje przejrzysty, dzięki czemu osiąga się mądrość.

Przebywam wśród ludzi, którzy lubią zadawać masę pytań. Pod każdym względem są to wartościowe pytania, ponieważ dla nich są to rzeczy bardzo skomplikowane, i chcą zadawać pytania, ale ja kończę na tym, że sam zadaję im pytania, ponieważ samo pytanie nie jest jasne. Nie uważam się za lepszego od nich. Dzięki medytacji i praktykom spotkałem wielu nauczycieli. Miałem to szczęście, zupełnie niesprawiedliwie, jak sądzę, i dlatego odniosłem cały ten pożytek na początku swego życia. Z tego powodu zdobyłem pewne zrozumienie i w jakiś sposób będę w stanie wyraźnie ujrzeć te pytania, wyraźniej od ludzi, którzy je zadają. (Nie wszystkie pytania są takie. Niektórzy ludzie zadają mi pytania, które przyprawiają mnie o ból głowy. Jestem w kłopocie i muszę wtedy pomyśleć. Doceniam to, ponieważ uczę się od nich. Tego typu sytuacje są moją szkołą). Jednak, tak czy inaczej, mamy powiedzenie: „Jak brzmi odpowiedź? Rzeczywista odpowiedź jest już zawarta w pytaniu”.

Jeśli jesteś w stanie wyraźnie zadać pytanie w swoim umyśle, to [zawiera się w nim także] odpowiedź. Oczywiście, jeśli bierze się to dosłownie, nie będzie się zadawać pewnego rodzaju pytań, na przykład „kiedy się urodziłeś?”, bo nawet zadając to pytanie z najwyższą przejrzystością, nie zawiera ono w sobie odpowiedzi. Jednak większość istotnych pytań, bardziej zaawansowane pytania, które są związane z wglądem, już zawierają w sobie odpowiedzi. Próbuję tutaj powiedzieć, że rozwinięcie przejrzystości umysłu jest pierwszym istotnym krokiem w medytacji, z którego w sposób naturalny rozwinie się mądrość.

Przeciętna osoba może zapytać, jak określić zdrowy umysł. Zdrowy umysł nie oznacza umysłu nieustępliwego. Wielu ludzi sądzi, że zdrowy umysł to umysł nieustępliwy. I w pewnych miejscach są bardzo liberalni, myślą, że zdrowy umysł oznacza najbardziej emocjonalny, wrażliwy umysł, na przykład potężnej postury człowieka, który płacze jak dziecko. To są [uwarunkowania] kultury, lecz tak naprawdę nie ma wiele wspólnego ze zdrowym umysłem.

Tak czy inaczej, kiedy mówimy o ciele, umyśle i jego zdrowych właściwościach, o pomyślności i tym wszystkim – wszystko to jest wyraźnie z sobą związane.

Teraz spróbujmy zająć się jedną częścią tytułu: „pomyślnością”. Czym jest pomyślność? Pomyślność oznacza zasadę. Kiedy ma się prawidłową zasadę i koncentruje się na tej zasadzie wszystkie swoje fizyczne, mentalne i werbalne działania, to taka, jak sądzę, jest definicja pomyślności. Kilkakrotnie w różnych miejscach proszono mnie, aby mówił o „praktyce buddyjskiej w świeckim życiu w Ameryce Północnej”. W tym tytule: „praktyka buddyjska w świeckim życiu w Ameryce Północnej”, zawartych jest wiele określeń. Ludzie chcą więc mówić o tym; naprawdę w tym wszystkim chodzi o pomyślność. To ona ma znaczenie. Oczywiście mogę powiedzieć, że kiedy myjesz włosy (a w Ameryce włosy myje się codziennie rano), wtedy możesz myśleć o mydle jako błogosławieństwie Buddy, zmywającym wszystkie negatywności. Mógłbym mówić w taki właśnie sposób, lecz nie miałoby to zbyt wiele sensu.

Oczywiście, tego typu praktyka przynosi pewien pożytek. Nazywamy ją: „praktyką koła, od początku do końca”. Kiedy jecie coś, kiedy coś mówicie, kiedy śpicie – zawsze. Ale dla większości ludzi w Ameryce Północnej jest to zbyt wiele. Sądzę, że będę odpowiedzialny za wpędzenie w obłęd kilku ludzi; sądzę, że u niektórych rozwinie się paranoja. Wyobraźcie sobie, że w ten sposób myśli się o każdej pojedynczej rzeczy! To nie jest nieważne, ponieważ dla osoby na tym poziomie będzie to bardzo dobre. Jednak dla mnie znaczenie ma pomyślność (ponieważ w niej nie ma ryzyka). Jeśli macie tę zasadę i jeśli jesteście w stanie podjąć każdy wysiłek ześrodkowany wokół tej zasady, nawet po to, żeby przeżyć, wówczas sądzę, że uznacie swoje życie za mające duże znaczenie.

W ten sposób wszystko, co robicie, przyniesie pewien pożytek wam i innym, a wszystko co zrobicie, będzie mniej szkodliwe zarówno dla was, jak i innych. To będzie bardzo dobry początek. A jeśli będziecie w stanie kontynuować tego rodzaju pomyślność, tę zasadę, wówczas możecie oczekiwać, że żyjąc zwykłym życiem, praktykując codziennie trochę medytacji, i oddając się pewnego rodzaju studiom i dalszym badaniom poznania i mądrości, wkładając w to trochę wysiłku, a przez resztę czasu żyjąc po prostu zwykłym życiem, wyniesiecie z tego ogromny pożytek, ponieważ w waszym życiu pojawi się najbardziej wartościowa zasada i wszystko, co zrobicie, będzie z nią związane. Tak więc moje rozumienie pomyślności oznacza życie zgodne z wartościową zasadą.

Jak zdefiniować tę zasadę? Oczywiście, stosownie do stanu umysłu każdej jednostki, stosownie do zaangażowania danej osoby w rzeczywistość, należy poczynić niewielkie zmiany, ale jedna zasada, która zawsze pozostaje, to posiadanie zaufania do prawdy. Prawda jest dla mnie bardzo ważna. Powód, dla którego mam zaufanie do buddyzmu jest taki, że wszystko, co Budda powiedział, jest prawdziwe. Dlatego mam zaufanie do nauk Buddy. Z tego powodu próbuję zrobić coś znaczącego , nawet jeśli większość czasu sobie z tym nie radzę i muszę nad tym ciężko pracować. Robię to, ponieważ taka jest prawda; robić coś znaczącego jest pożyteczne, jest dobre. Robienie tego, co nie ma znaczenia, nie jest dobre i rani. Jeśli ktoś mówi wam coś złego, nie podoba się to wam, nie czujecie się dobrze. Jeśli ktoś was oszukuje, nie lubicie tego, nie czujecie się dobrze. Tak samo jest z innymi: jeśli robicie coś niedobrego, ludzie nie będą czuć się dobrze, będą cierpieć.

Moją zasadą jest więc przeświadczenie o słuszności tego rodzaju prawdy, posiadanie zaufania do tego typu prawdy. Ta zasada może stać się niemal spontaniczna, a zatem spróbujcie nie robić niczego, co zaszkodziło by wam, bądź innym i robić to wszystko, co pożyteczne, pomagać sobie i innym na tyle, na ile jest to możliwe. W ten sposób możesz przeżyć życie mając najbardziej pozytywne właściwości i dobrą wolę.

Dlatego sądzę, że rzeczą najważniejszą dla buddysty lub osoby, która chce być kimś dobrym, jest odkrycie najistotniejszej, najbardziej osobistej i najprostszej zasady, a następnie – wychodząc od tej zasady – wszystkie działania i intencje [skoncentrować] na jej zastosowaniu. Mniej więcej o to chodzi.

Powyższy wykład został wygłoszony w Nowym Jorku 24 listopada 1987 roku.

Przełożył: Jacek Sieradzan

Źródło: padmasambhava.pl za „Biblioteczka buddyjska vol. 73”