Podczas spotkania zorganizowanego przy okazji obchodów urodzin Jego Świątobliwości Dalajlamy z przedstawicielami Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych, Jego Świątobliwość Karmapa udzielił nauk na temat „Ośmiu strof o treningu umysłu”.

Jest to esencjonalna instrukcja jak wzbudzić w sobie bodhiczittę, umysł pragnący szczęścia wszystkich istot, napisana przez mistrza Kadampy, Langri Tangpę.

Zawsze i z pełną determinacją
troszczyć się będę o wszystkie istoty,
które bardziej niż spełniający życzenia klejnot
pomagają w osiągnięciu najwyższego celu.

Ta strofa mówi o tym, w jaki sposób poczuć więź ze wszystkimi istotami, z którymi dzielimy tę planetę. Jest niezwykle ważne, aby wiedzieć jak odnosić się do innych w pełen współczucia, zgodny z Dharmą sposób. Jeśli będziemy krzywdzić innych, doprowadzi to do naszego cierpienia. Z drugiej strony, jeśli będziemy umieli wzbudzić bodhiczittę i harmonijnie zareagujemy na innych, może nas to doprowadzić do stanu Buddhy lub wszechwiedzy. W skrócie, osiągnięcie pełnego przebudzenia zależy od innych istot: umysł, który pragnie przynieść innym pożytek otwiera bramę do Przebudzenia. Ci, którzy pragną całkowitego urzeczywistnienia cenią innych i widzą ich jako ważniejszych od siebie.

Przebywając w towarzystwie ludzi,
siebie będę postrzegać jako najmniej znaczącego.
Innych zaś darzyć będę największym szacunkiem
należnym ludziom ode mnie lepszym.

Tutaj jesteśmy zachęcani, aby z głębi serca rozmyślać o tym, że inni są wyżej od nas, a my jesteśmy niżej. Dobrym przykładem jest ocean, który leży na najniższej wysokości, znanej jako poziom morza. Dzięki swojemu położeniu, morza i oceany mogą przyjmować wodę z całego świata, gdyż wszystkie rzeki ostatecznie do nich wpływają. Podobnie, jeśli zaniechamy dumy i rozwiniemy prawdziwą skromność, będziemy mogli docenić właściwości innych i otrzymać od nich wiedzę, która wpłynie w nas, niczym rzeki do morza. Niezależnie od tego, gdzie się udamy, kogo spotkamy, jakie będą okoliczności, zawsze możemy się czegoś nauczyć. Jeśli umiemy pracować z naszą dumą, pozostać skromni i otwarci, wtedy każda sytuacja jest szansą, by doświadczyć i nauczyć się czegoś nowego.

Czyniąc cokolwiek, obserwować będę swój umysł,
a z chwilą, gdy pojawiać się zaczną szkodliwe emocje,
z całych sił stawię im czoła i zawrócę ich bieg,
zanim zdążą zaszkodzić mnie i innym.

Poprzednie strofy zawierały zalecenie, abyśmy uważali innych za ważniejszych od siebie. Jednak trudno jest to przełożyć na praktykę i czasami nie potrafimy zaakceptować, że każda istota jest ważniejsza niż my. Powinniśmy przyjrzeć się takiemu nastawieniu i zrozumieć, że pochodzi ono z klesia, emocjonalnych zaciemnień. Powinniśmy wtedy rozmyślać o klesiach, o wszystkich sytuacjach, kiedy im się poddaliśmy i spowodowały same problemy. Jeśli jasno zobaczymy, jak są kłopotliwe, rozwieje to naszą postawę bycia lepszym od innych. Polegając na uważności, przytomności i świadomości, możemy uchwycić klesie wtedy, kiedy zaczynają się pojawiać.

Jeśli porównany doświadczenia osób, które poddały swój umysł dyscyplinie, z doświadczeniem osób, które tego nie zrobiły, różnica jest wyraźna. Na przykład, kiedy zaczyna narastać gniew, mamy szansę go zatrzymać, jednak kiedy już eksploduje, powstrzymanie go jest bardzo trudne, ponieważ klesia przejęła nad nami kontrolę. Ci, którzy mają doświadczenie w ćwiczeniu umysłu, potrafią zauważyć proces powstawania gniewu, będą więc mieli chwilę na to, by się zreflektować zanim gniew się przejawi. Najważniejsze tutaj jest zareagować na to, czego doświadczamy dzięki uważności, przytomności i świadomości. Jak tylko zauważymy, że pojawia się klesia, natychmiast ją zatrzymujemy, z absolutną determinacją. Bez doświadczenia praktyki, jest to bardzo trudne.

Kiedykolwiek napotkam ludzi z natury podłych
lub tych, których przygniata cierpienie lub ciężar winy,
otoczę ich opieką jak niebywałą rzadkość,
jakbym znalazł bezcenny skarb.

Druga strofa zawierała radę, abyśmy postrzegali innych jako bardziej wartościowych niż my sami. Ta, czwarta strofa, daje nam przykład – cennego skarbu, który może uśmierzyć cierpienie biedy. Jeśli znajdzie go żebrak, bieda zniknie. Podobnie, postrzegając innych jako cennych, możemy pokonać nasze trudności.

Pierwszy wers tej strofy mówi o tych o przewrotnej naturze. Odnosi się to do kogoś, kto ma trudny charakter lub dopuścił się wielu negatywności. Może to nawet być ktoś, kto ma większe niż my zdolności intelektualne. Z powodu swojego charakteru i działań, nieustannie cierpi. Co powinniśmy zrobić, kiedy spotykamy taką osobę? Schwytać rzadką okazję nauczenia się czegoś. Cieszymy się tak, jakbyśmy znaleźli bezcenny skarb, ponieważ spotkanie osoby o złej naturze jest wyjątkową okazją do ćwiczenia umysłu.

Prawdziwe zaangażowanie w ćwiczenie umysłu rozwija naszą zdolność radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Jednak to się nie stanie poprzez samo siedzenie na poduszce w spokojnym miejscu i myślenie „oby wszystkie istoty doświadczały szczęścia i były wolne od cierpienia”. Musimy wykroczyć poza naszą sferę komfortu i stanąć twarzą w twarz z trudnościami w prawdziwym życiu i przekonać się, czy nasz trening umysłu naprawdę działa.

Żołnierze są poddawani ciężkiemu treningowi, który udaje prawdziwą walkę. Później, kiedy znajdą się na prawdziwym polu bitwy, są w pełni przygotowani. Tak samo, kiedy ćwiczymy nasz umysł możemy wyobrażać sobie stresujące, frustrujące i denerwujące sytuacje, i rozwijać naszą umiejętność radzenia sobie z nimi. Jeśli wolimy przebywać w jakimś zrelaksowanym, pozornie spokojnym stanie, będzie nam trudno stawić czoła faktycznym problemom.

Kiedykolwiek inni powodowani zazdrością
krzywdzą mnie swą napastliwością albo poniżają,
odstąpię im swoje zwycięstwo,
porażkę zatrzymam dla siebie.

Omówiwszy praktyki przygotowawcze, czyli docenianie innych i skromność, tekst mówi teraz o faktycznej praktyce wymieniania siebie na innych. Są tutaj dwa aspekty – robienie tego w wyobraźni i naprawdę. Jest to podobne do polegania tylko na słowach lub na ich rzeczywistym znaczeniu.

„Biorę na siebie wszystkie porażki, a zwycięstwa oddaję innym” – to główne przesłanie tej zwrotki. Jest wyrażone bardzo prostolinijnie, w zrozumiałych słowach. Możemy tutaj myśleć o sprawie sądowej, w której ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Ktoś może przegrać w sądzie po to, by wydawać się dobrą osobą, jednak ktoś taki nie potrafi oddać zwycięstwa innym, a przyjąć na siebie klęsk. To może stwarzać pozory praktyki Dharmy, ale w rzeczywistości nią nie jest, musimy więc być czujni.

Nawet jeśli ktoś, komu wcześniej pomogłem
lub w kim pokładałem wielkie nadzieje,
źle i niesprawiedliwie mnie potraktuje,
dostrzegę w nim prawdziwego duchowego przyjaciela

Pokrótce: obym pośrednio i bezpośrednio
niósł pomoc i szczęście wszystkim moim matkom
i obym w tajemnicy przyjmował na siebie
każdą ich krzywdę i cierpienie.

Szósta strofa odnosi się do sytuacji, kiedy ktoś, komu pomogliśmy odpłaca się szkodzeniem nam. Nie tracąc okazji do trenowania umysłu, postrzegamy tę osobę jako naszego duchowego przyjaciela. Wątek ten jest kontynuowany w kolejnej strofie, która zachęca nas nie tylko do nieszkodzenia tej osobie, ale do tego, by odpłacić jej pomocą.

W jaki sposób, tak realnie, możemy przyjąć porażki innych, a oddać im powodzenie? Możemy podzielić swoje myśli na dwie kategorię: te, które wynikają z hołubienia siebie i te, które wynikają z szacunku do innych. W zasadzie, jeśli naprawdę zaakceptujemy porażkę, miażdżymy samouwielbienie. Kiedy naprawdę oddamy sukces innym, stapiamy się z nimi w jedno. Ostatecznie trening umysłu działa na poziomie przyczyn warunkujących nasze myśli, ale relatywnie, w naszym codziennym życiu, nieustannie wyłapujemy myśli, które przylgnęły tylko i wyłącznie do naszego pożytku. Esencją treningu umysłu się rozwinięcie takiej postawy umysłu (i jej przyczyn), która szanuje innych.

Główną praktyką rozwijającą taką postawę jest tak zwane branie i dawanie (tonglen). Kiedy bierzemy wdech, wyobrażamy sobie, że wszystkie choroby i cierpienie istot rozpuszczają się w nas. Kiedy robimy wydech, wyobrażamy sobie, że cała nasza zasługa i wszytko, co pozytywne trafia do wszystkich istot. To, co rzeczywiście robimy, to wzmacniamy naszą umiejętność dbania o innych i zmniejszamy hołubienie siebie.

Jednakże niektórzy błędnie rozumieją branie i dawanie. Na przykład, przekształcają tę praktykę w coś, co przynosi im korzyść lub boją się, że im zaszkodzi. W zasadzie taka obawa jest dobrym znakiem, ponieważ oznacza, że biorą tę praktykę na poważnie i myślą o niej. Niezależnie od tego, jakie mogą być błędne interpretacje tej praktyki, tonglen nam nie zaszkodzi, ale pozwoli nam wyćwiczyć umysł tak, aby stawiał innych ponad sobą i chciał im przynosić pożytek.

Nauczę się utrzymywać wszystkie te praktyki
w czysty, niesplamiony samsarycznymi dharmami sposób.
Obym ujrzał iluzoryczną naturę wszystkiego
i wolny od przywiązania, obym wyzwolił się z (samsarycznych) więzów.

Możliwe jest, że wszystkie praktyki wspomniane w poprzednich siedmiu strofach, zostaną splamione ośmioma samsarycznymi motywacjami (pragnienie szczęścia, cieszenia się dobrą opinią, pochwały i zysku, lęk przed cierpieniem, byciem nic nieznaczącym, obwinianiem oraz stratą) i wtedy stają się niewłaściwe. Antidotum na to jest rozmyślanie o pustce poprzez rozpoznanie wszystkiego jako iluzji. Według komentarzy, pierwsze siedem strof odnosi się do prawdy relatywnej, a ostatnia strofa do prawdy ostatecznej.

To były krótkie nauki o „Ośmiu strofach o treningu umysłu” gesze Lanrgi Tangpy. Dobrze byłoby nauczyć się ich na pamięć i rozmyślać nad ich znaczeniem. Kiedy jest nam trudno, przypomnijmy je sobie, a pomogą nam one sprostać trudnościom i naprawdę praktykować trening umysłu.

12 lipca 2018 – Marriot Conference Hall, Virginia

Źródło: 17karmapa.pl