Uważam, że powinienem powiedzieć kilka słów o feminizmie oraz prawach kobiet w tradycji buddyjskiej. Choć wedle pism mężczyźni i kobiety są równi w dostępie do monastycznych ślubów, w pełni wyświęceni mnisi uchodzą za wyższy obiekt czci i szacunku. Z tej perspektywy możemy więc mówić o swego rodzaju dyskryminacji.

W pismach pojazdu niższego oraz w sutrach pojazdu wielkiego czytamy, że Bodhisattwa na najwyższym poziomie ścieżki jest mężczyzną w żywocie, w którym osiąga Przebudzenie. Podobne stanowisko prezentują trzy niższe klasy tantry, ale nie najwyższa joga. W tantrze najwyższej jogi już pierwszy krok procesu abhiszeki wymaga obecności całego zgromadzenia bóstw męskich i żeńskich. Innymi słowy, Buddom pięciu rodzin muszą towarzyszyć partnerki.

Tantra najwyższej jogi kładzie wielki nacisk na rolę kobiet. Ich lekceważenie jest naruszeniem jednego z rdzennych ślubowań (i nie ma wzmianki, by działało to również w drugą stronę). W praktyce medytacji główne bóstwa mandali często są żeńskie, jak Wadżrajogini czy Nairatmaja.

W procesie budowania przychodzi moment, kiedy adeptowi zaleca się praktykę w zespoleniu jako impuls do pogłębienia urzeczywistnienia ścieżki. Jeśli w takim związku jedna z osób jest bardziej zaawansowana, może obdarzyć wyzwoleniem, czy też rezultatem, obie strony. Nauki tantry najwyższej jogi – na przykład, bardzo dobitnie, Guhjasamadży – mówią przeto, że można osiągnąć pełne przebudzenie w tym życiu w ciele kobiety.

W tantrze, zwłaszcza klasie najwyższej, adept poznaje i rozwija swój ukryty potencjał. Jest nim fundamentalny, przyrodzony umysł jasnego światła. Taki sam w każdym, płeć nie ma więc wpływu na możność sięgnięcia rezultatu. Z perspektywy ostatecznej – tantry najwyższej jogi – buddyzm nie widzi więc żadnej różnicy między mężczyznami i kobietami.

Źródło: XIV Dalajlama Tenzin Gjatso „Zarys ścieżki buddyzmu tybetańskiego”