Dla buddystów stan bardo jest bardzo ważny. Choć Budda Siakjamuni nie przekazał na jego temat zbyt wielu szczegółowych wyjaśnień, to dokładne wskazówki dotyczące bardo możemy znaleźć w odkrytych później naukach tantrycznych.

Bardo oznacza „pomiędzy”. Tak naprawdę doświadczamy bardzo wielu różnych stanów „pomiędzy” – przykładowo, dzisiaj też jesteśmy w bardo, pomiędzy wczoraj a jutro. Bardo możemy zatem rozumieć na wiele sposobów. Nasze obecne życie też jest stanem bardo pomiędzy poprzednim a kolejnym odrodzeniem.

Można wyróżnić trzy najważniejsze bardo – bardo stawania się, bardo umierania i właściwy stan bardo. Bardzo istotne jest, żebyśmy teraz zaznajomili się z tym, jak będzie działał nasz umysł w trakcie śmierci, oraz co będziemy widzieć i jakie będą wtedy nasze doznania.

W buddyzmie mamy trzy różne rodzaje nauk: nauki sutr, nauki mahajany i nauki wadżrajany. W dwóch pierwszych nie znajdziemy zbyt wielu wyjaśnień odnośnie bardo, odnośnie tego co się wtedy dzieje i czego się doświadcza. Natomiast nauki wadżrajany zawierają wiele szczegółów z tym związanych.

Dlaczego w naukach wadżrajany znajdujemy tyle detali dotyczących bardo? Jest tak dlatego, że nauki wadżrajany dają osobom posiadającym ciężką złą karmę szansę na osiągnięcie oświecenia, o ile będą one te nauki praktykować. Dla nich ważne jest poznanie tego, co będzie działo się w bardo. Powinny oswoić się tym, czego będą wtedy doświadczać.

W bardo umierania doświadczamy dwóch rodzajów wizji – wewnętrznych i zewnętrznych. Osoby, które umrą w sposób naturalny, doświadczą tych wizji. Dlatego powinniśmy się z nimi zapoznać. Dzięki tej wiedzy, kiedy nadejdzie czas, będziemy wiedzieli, co się dzieje.

Kiedy umieramy, doświadczamy ośmiu różnych wizji. Każdą z nich powinniśmy rozpoznać. Teraz mamy szansę się tego nauczyć, tak aby w chwili śmierci móc świadomie przejść przez wszystkie kolejne etapy, aż do ostatniego poziomu śmierci, który nazywamy „czystym światłem”. Kiedy osiągniemy poziom czystego światła, będziemy mieć szansę na to, żeby „pójść w górę”. Dlatego jest bardzo ważne, aby uchwycić te osiem wizji.

Po wygaśnięciu ósmej wizji, jeśli nie rozpoznamy czystego światła, trafiamy do kolejnego etapu – do właściwego bardo. W nim doświadczamy czegoś, co w pismach jest opisywane jako „cztery wielkie rodzaje lęku” – doświadczamy znanych, jak i nieznanych bodźców, które powodują wielką frustrację, lęk i niepokój.

Wróćmy do ośmiu wizji. Pierwsza z nich objawia się zewnętrznie jako miraż – wszystko widzimy w zamglony sposób. Wewnętrznie czujemy, że nasze ciało jest bardzo ciężkie, i że coś ściąga nas w dół. Niekoniecznie musi się to dziać, kiedy leżymy w łóżku, czy w szpitalu, niemniej jest to już początek odchodzenia.

Nasze ludzkie ciało jest jak fabryka, która produkuje tylko ekskrementy. Czemu mielibyśmy się do niego zbytnio przywiązywać? To ciało jest złożone z pięciu elementów (ziemi, wody, ognia, wiatru i przestrzeni – przyp. tłum.). Kiedy elementy są już stare i zepsute, fabryka przestaje działać. W chwili śmierci zostaje ona wygaszona.

Rozpad elementów zachodzi stopniowo. Pierwszy zużywa się żywioł ziemi. Odpowiada on za poczucie stabilności, jednocześnie jest związany ze zmysłem wzroku. Stąd na początku procesu umierania, w takcie pierwszej wizji, czujemy się ociężali, tracimy równowagę a nasze oczy stają się coraz mniej sprawne. To, co widzimy, staje się zamazane.

Kiedy element ziemi zaczyna się wyczerpywać, nawet przy zamkniętych oczach widzimy różnego rodzaju miraże. Równowaga pomiędzy żywiołami zostaje zachwiana. Wraz z wyczerpywaniem się elementu ziemi, dominować zaczyna element wody.

W Tybecie widziałem śmierć osób, które popełniły w swoim życiu wiele negatywnych czynów. Umierając czuły się one tak, jakby spadały ze szczytu wysokiej góry. Krzyczały wtedy „proszę, przytrzymajcie mnie”, ale nawet jeśli ktoś z bliskich starał się im pomóc, nie czuły tego. Wewnętrzna wizja tych osób się nie zmieniała – nadal krzyczały „trzymajcie mnie”! To wszystko dlatego, że w ciągu życia ci ludzie angażowali się w zbyt wiele negatywnych działań.

Indyjski mistrz Szantidewa powiedział, że jeśli zostaniesz schwytany przez Króla Śmierci, ani twoje pieniądze nie przyniosą ci już pożytku, ani twoi rodzice czy rodzina; nikt nie będzie w stanie ci pomóc. Kto zatem może ci pomóc w bardo, kiedy pojawia się lęk i przerażające wizje? Pomóc mogą tylko twoje własne dobre uczynki, które spełniłeś, bo to one tworzą twoją karmę. Uratować cię mogą twoje własne dobre uczynki.

Nie można ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że dobrzy ludzie zawsze umierają spokojnie, a ci, którzy zbyt często angażują się w negatywne działania umierają w sposób tragiczny, przepełnieni strachem. Niemniej możemy powiedzieć, że ta zasada działa niemal zawsze! Ludzie, którzy są opanowani i robią wiele dobrego, umierają uśmiechnięci, ze spokojem. Natomiast ludzie, którzy podejmują zbyt wiele negatywnych działań, a szczególnie rzeźnicy i myśliwi, prawie zawsze umierają w złych warunkach. Zarówno ich wewnętrzna, jak i zewnętrzna wizja jest przepełniona lękiem. Sam widziałem to wielokrotnie w Tybecie.

Pytanie: Czy wygląda to inaczej, kiedy myśliwy lub rzeźnik zabija ze współczuciem?

Odpowiedź: Musisz poświęcić siebie samego. Wtedy to jest współczucie.

W jednej z sutr Budda Siakjamuni mówi, że „ty sam jesteś dla siebie przywódcą, jesteś też swoim wrogiem, a także jedynym świadkiem tego, co robisz”. Tak naprawdę Budda Siakjamuni nie jest w stanie nas zbawić czy ocalić. To my sami jesteśmy odpowiedzialni za własne ocalenie, za naszą przyszłość. Sami możemy się uchronić przed upadkiem do niższych światów.

Z buddyjskiego punktu widzenia powinniśmy skupić się na naszym kolejnym życiu, ponieważ obecne życie jest już ukształtowane efektami naszych działań z poprzednich żywotów. Naszym obowiązkiem jest zrobienie czegoś, żeby nasze przyszłe życie było lepsze. Budda Siakjamuni powiedział „jeśli chcesz mieć dobre odrodzenie w kolejnym życiu, to sam się o to postaraj, ja nic nie mogę dla ciebie zrobić”.

Najlepiej jest być przygotowanym i polegać na sobie. Innym rozwiązaniem (przy przejściu do kolejnego życia – przyp. tłum.) są metody takie jak poła czy dziang ciok. W ich przypadku nie mamy jednak całkowitej pewności czy zadziałają.

Po zakończeniu pierwszej wizji, pojawia się druga. Jest ona związana z traceniem elementu wody. W jej trakcie tracimy zmysł węchu, przestajemy czuć zapachy. Czujemy natomiast suchość w ustach, język zaczyna przyklejać się do podniebienia. Pojawiają się tego rodzaju znaki.

W wewnętrznej wizji pojawia się dużo dymu. Widzimy go niezależnie od tego czy otworzymy, czy zamkniemy oczy. Dzieje się tak dlatego, że element wody się kończy, a dominować zaczynają elementy ognia i wiatru.

Kiedy nie czujesz już zapachu, twój język jest ciężki i suchy, to znak, że element wody się wyczerpał. Wtedy zaczyna wyczerpywać się element ognia (zaczyna się trzecia wizja – przyp. tłum.). Nasze ciało traci ciepło, więc odczuwamy ogromny chłód. W wewnętrznej wizji pojawiają się świetliste iskierki czy sztuczne ognie. Biorą się one z wyczerpywania się elementu ognia.

Ta wizja przypomina sytuację kogoś, kto został uderzony żelaznym narzędziem w tył głowy – wtedy też można zobaczyć rozbłyskujące gwiazdy.

Kiedy straciliśmy nasze ciepło, znika również zmysł słuchu. Nie słyszymy żadnych dźwięków.

Potem (następuje czwarta wizja – przyp. tłum.) – wyczerpuje się element wiatru. Ciężko jest zaczerpnąć powietrza, a wydechy stają się bardzo długie. Jest to związane z ruchem wiatru, który słabnie. Wewnętrza wizja przypomina wypalającą się w ciemności świecę. Widzimy lekką czerwono-pomarańczową poświatę.

W końcu oddech całkiem ustaje. Wtedy zachodni lekarze stwierdzają zgon. Jednak z buddyjskiego punktu widzenia, śmierć jeszcze nie nastąpiła. Mimo, że zewnętrzny wiatr przestał krążyć, wciąż jeszcze krążą subtelne wiatry (w ciele – przyp. tłum.). W tym momencie świadomość kieruje się do serca i tam pozostaje. Nazywa się to „tukdam”. Osoba nie oddycha, ale jej świadomość znajduje się na wysokości serca.

Czy uważacie, że człowiek, który nie oddycha, może jeszcze wrócić do świata żywych, czy nie? W 2014 roku w Rosji głośny był przypadek pięciu mężczyzn, którzy celebrowali Nowy Rok. Wypili mnóstwo alkoholu. W pewnym momencie jeden z nich upadł, więc wezwali ambulans. Niestety miejsce, w którym świętowali, było dość oddalone. Kiedy karetka z pacjentem przyjechała do szpitala, mężczyzna już nie żył. Jego ciało zostało zawiezione do kostnicy. Po pewnym czasie mężczyzna się obudził. Było mu bardzo zimno. Zaczął krzyczeć o pomoc. W końcu ktoś go usłyszał i wypuścił. Ostatecznie wrócił na imprezę i kontynuował zabawę.

To dobra odpowiedź na to, czy z tego stanu można wrócić.

Z tego względu, w Tybecie tradycyjnie ciało po śmierci nie jest od razu kremowane czy zakopywane na cmentarzu. Co najmniej przez trzy dni jest ono jeszcze trzymane w domu. Czasami świadomość wciąż znajduje się na poziomie serca pod postacią subtelnych wiatrów.

Jak rozpoznać, że ktoś naprawdę umarł? Przede wszystkim w martwym ciele bardzo prędko zaczynają zachodzić zmiany, postępuje szybki rozkład. Zgodnie z buddyjskimi tekstami, w prawej dziurce nosa zmarłej osoby pojawia się czerwona substancja, a w lewej biała. W tym momencie możemy mieć pewność, że proces umierania całkowicie się zakończył.

Białą esencję otrzymujemy od ojca i jest ona umiejscowiona na wysokości głowy, a czerwoną esencję od matki i znajduje się ona poniżej pępka. (Po ustaniu oddechu – przyp. tłum.) biała esencja obniża się, a czerwona wznosi. Spotykają się w ośrodku serca. Kiedy te esencje się wyczerpią; kiedy siła, która wiąże je na wysokości serca też się wyczerpie, wtedy wydostają się one przez nos.

W tym momencie rozpoczyna się faktyczne bardo. Nie posiadamy już fizycznego ciała, mamy tylko świadomość. Nie jesteśmy pewni czy jesteśmy żywi czy martwi. Przypomina to raczej życie. Pojawia się wtedy wiele różnych znaków. Wydarzają się cuda. Wystarczy, że pomyślimy o jakimś miejscu i natychmiast się w nim znajdujemy. Nie mamy fizycznego ciała, więc przemieszczanie jest bardzo proste.

Możemy pojawić się tam, gdzie znajdują się nasi przyjaciele. Możemy do nich mówić, ale oni nam nie odpowiedzą. Możesz chcieć się czegoś napić, ale nie jesteś w stanie podnieść szklanki. Dzieją się tego typu rzeczy. Doznania zmysłowe stają się znacznie silniejsze niż kiedy jesteśmy żywi. Dźwięki stają się głośne, jak tsunami. Pojawia się wiele lęku.

Nie mamy wtedy fizycznego ciała, ale mamy ciało umysłu. W połowie wygląda ono jak nasze ciało z życia, które właśnie się zakończyło, a w połowie jak ciało z naszego przyszłego życia, ponieważ teraz jesteśmy w połowie drogi pomiędzy tymi dwoma życiami.

Wtedy, ci którzy odrodzą się w piekle, czują jakby coś ciągnęło ich w dół; jakby zapadali się coraz głębiej i głębiej. Tak to odczuwają. Ci, którzy odrodzą się w świecie głodnych duchów lub w świecie zwierząt, czują jakby schodzili po schodach. Ci, którzy odrodzą się w świecie ludzi lub w świecie bogów sfery pożądania, czują jakby szli prosto ulicą. Natomiast ci, którzy odrodzą się w świecie foremnych lub bezforemnych bogów, czują jakby wzlatywali.

Cykl bardo może trwać siedem dni. W ich trakcie świadomość dąży do tego, żeby się inkarnować w nowym ciele. Jeżeli w ciągu siedmiu dni to się nie uda, świadomość rozpoczyna kolejny cykl, a w nim znów próbuje znaleźć dla siebie nowe ciało. To może trwać siedem razy. Zatem w stanie bardo możemy przebywać do 49 dni – w ich trakcie świadomość cały czas próbuje znaleźć swoje nowe ciało. W tym czasie doświadczamy przeróżnych wizji, zazwyczaj budzących ogromny lęk i przerażenie.

W Tybecie, kiedy ktoś zmarł i jest stanie bardo, to w ciągu tych 49 dni wykonuje się bardzo wiele praktyk mających pomóc tej osobie. Mogą to być zarówno praktyki buddyjskie, takie jak recytacja tekstów czy medytacja, ale też np. praktyka szczodrości, pomaganie ubogim albo chorym w szpitalach. Niektórzy stosują metody formalne, a inni nieformalne.

W jaki sposób odnajdujemy nasze kolejne wcielenie? Świadomość w momencie śmierci, kiedy opuszcza ciało, zyskuje nadnaturalne zdolności – może np. natychmiast przemieszczać się, gdzie tylko zechce. Jednak to, że świadomość ma takie zdolności jest efektem prawa karmy. Wcześniej wypracowaliśmy przyczyny do tego, żeby posiąść określoną zdolność czy właściwości. Prawo karmy wiąże się jednak z nietrwałością. Nagromadzone przyczyny cudownych zdolności zaczynają się wyczerpywać. Wtedy świadomość zaczyna szukać miejsca, w którym mogłaby się odrodzić. Zazwyczaj jest to łono matki.

Powinniśmy wciąż trenować się w wizjach bardo, oswajać się z nimi. Dzięki temu, kiedy już wejdziemy w bardo i będziemy tego wszystkiego doznawać, uda nam się nazwać nasze doświadczenia, co da nam poczucie bezpieczeństwa. Jest wtedy szansa, że w odpowiednim momencie rozpoznamy stan czystego światła – będziemy je odczuwać podobnie do czystego jesiennego nieba pomiędzy godziną drugą a trzecią w nocy, bez chmur ani wiatru. Będziemy odczuwać pełnię. Jeżeli pozostaniemy wtedy w stanie medytacji, to osiągniemy stan pustości. W tym stanie nie ma miejsca na żadne emocje, takie jak gniew czy pożądanie. To bardzo czysty stan.

W tym stanie, jeśli zachowamy jasność, klarowność umysłu i wyrazimy życzenie, żeby móc pomagać innym istotom; żeby móc wykonywać duchową praktykę; wtedy odrodzimy się albo jako ludzie, albo jako inne istoty zdolne pomagać czującym istotom.

Wyjaśniłem już cztery zewnętrzne i wewnętrzne wizje. Pozostałe cztery wizje wiążą się z traceniem tego, co pozostało po utracie czterech elementów. (Zatem cofamy się tutaj do momentu, kiedy ustaje oddech – przyp. tłum.). Wciąż jeszcze mamy wtedy uczucia, koncepcje i myśli. Mamy 80 koncepcji, które pochodzą z trzech trucizn: ignorancji, przywiązania-pożądania i agresji. Kiedy koncepcje zaczynają się rozpadać, najpierw znika 40, potem 33, a na końcu 7 koncepcji. Oczywiście nasze myśli są niezliczone, ale one wszystkie zawierają się w tych 80. Wizja, która wtedy się pojawia, przypomina niebo o zachodzie słońca.

Kolejne bardo nazywa się „cieba”, czyli wzrastanie. W tym bardo esencja ojca opada z poziomu głowy na poziom serca. Towarzyszy temu wizja białych barw. Następnie esencja matki wznosi się z sekretnego miejsca do serca, czemu towarzyszy widzenie czerwonych barw. Przez jakiś czas esencje przebywają na wysokości serca, a potem się ze sobą łączą. Wtedy widzi się ciemność. Jednocześnie odczuwa się ogromny spokój. Wszystko, co było związane z cierpieniem, bądź chorobą, się kończy. Przechodzi się wtedy do etapu bardo przejrzystego światła.

Jeżeli nabierzemy wprawy w medytacji przejrzystego światła, to po dotarciu do tego etapu w bardo i rozpoznaniu przejrzystego światła jako pustości możliwe jest osiągnięcie oświecenia.

Jeżeli świadomość przekroczy bardo czystego światła nie rozpoznając stanu pustości, to pchana wiatrami karmy zacznie szukać kolejnego odrodzenia. Na pewnym etapie zobaczy swoich przyszłych rodziców w zjednoczeniu. Ten widok rozbudzi w nas bardzo silne pożądanie i przywiązanie, a także chęć zbliżenia się do rodziców. Pamiętaj, że to nie jest dla ciebie dobre – jeśli tam pójdziesz, zostaniesz schwytany przez karmę!

Ponieważ wciąż podlegamy zaciemnieniom wynikającym z karmy, nie widzimy rzeczy takimi jakie naprawdę są, a w zniekształcony sposób. Przykładowo, jeśli nasza świadomość zobaczy ogiera i klacz albo byka i krowę w zjednoczeniu, będzie to dla niej coś bardzo ekscytującego. Rozbudzi to nasze pożądanie i przywiązanie, oraz chęć znalezienia się między nimi. Jeśli do nich pójdziesz, zostaniesz uwięziony w macicy krowy. Chociaż w tym bardo posiadasz magiczne moce, to jeśli wejdziesz do łona matki, nie będziesz już w stanie nic zrobić. Nie uwolnisz się z niego.

Dlatego cały czas postaraj się pozostawać w medytacji. Postrzegaj wszystko jest jako sen. Rozpoznaj, że nie ma tu niczego prawdziwego. To jak magia, jak bąbelki na wodzie. Praktykuj tak przez cały czas. Dzięki temu, kiedy znajdziesz się w tej sytuacji, będziesz mógł pomyśleć – to samsara, dlaczego odczuwam do niej przywiązanie? Nie idź tam!

Jeśli utrzymasz medytację, będziesz mógł pomyśleć o jidamie. Możesz wizualizować, że rodzice w zjednoczeniu, do których lgniesz, tak naprawdę w swojej istocie są jidamem. Wtedy narastające lgnięcie i pożądanie przekształcisz w duchową ścieżkę. Osiągniesz oświecenie albo uzyskasz bardzo dobre odrodzenie.

Desi Rinpoche udzielił nauk „Śmierć, stan bardo i umieranie w tradycji buddyzmu tybetańskiego” 2 listopada 2018 roku w Muzeum Azji i Pacyfiku w Warszawie.

Tłumaczenie: Tobiasz Tetro, Łukasz Rawa

Spisał: Łukasz Rawa