Wyobraźmy sobie, ze jesteśmy bardzo biedni i nagle trafiamy do krainy, gdzie wszystko jest wyłożone klejnotami, złotem i cennymi monetami. Spędzamy w tym miejscu wiele lat, lecz któregoś dnia musimy wrócić do domu. Czeka nas niebezpieczna morska podróż, a powrót do krainy bogactwa będzie niemożliwy. Lecz kiedy po długiej drodze znajdziemy się już w domu, nagle uświadamiamy sobie, że nie zabraliśmy ze sobą niczego cennego, ani jednego klejnociku, a ni szczypty złotego pyłu – zupełnie nic. Wyobraźmy sobie, jak byłoby nam wtedy przykro.

W ten sam sposób, życie po życiu, podróżujemy poprzez cykle cierpienia. Nie posiadamy wystarczającej ilości pozytywnego potencjału, by wydostać się z samsary. Oto jednak, podczas jednej z takich podróży, zbiega się jednocześnie klika rzadko spotykanych warunków umożliwiających powstanie cennego ludzkiego ciała. Jeśli nie wykorzystamy posiadanego potencjału, odejdziemy z tego świata z pustymi rękoma, nic nie osiągnąwszy. Pierwsze rozważanie, jakie kieruje nas ku dharmie, dotyczy więc wartości ludzkiego życia oraz jego właściwego wykorzystania.

Ludzie zastanawiają się niekiedy: „Dlaczego się urodziłem? Jaki jest cel mojego życia? Mam wrażenie, że istnieje jakiś ważny, nieznany mi powód, dla którego tutaj przebywam”. Niektórzy uważają, że celem ich życia jest stanie się dobrym muzykiem czy wybitnym pisarzem. Jednak żaden utwór muzyczny ani żaden tekst nie jest wieczny.

Nie rozumiemy, że nasz umysł jest iluzjonistą, a doświadczone przez nas życie – stworzonym przezeń snem. Ponieważ nawet nie podejrzewamy, że śnimy, traktujemy życie poważnie i często czujemy się bezradni, kiedy sprawy nie układają się po naszej myśli. Jednak dzięki duchowej praktyce możemy w najgorszym wypadku tworzyć szczęśliwe sny, a w najlepszym – faktycznie się przebudzić.

Źródło: Buddyzm tybetański w Polsce za Czagdud Tulku „Bramy buddyjskiej praktyki